Site icon KVLT

Misþyrming – „Með hamri í lifandi formi” (2023)

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że Misþyrming na nowo zdefiniowali islandzki black metal. Wypadają przy tym wiarygodnie i mrocznie, a w swoich utworach zawierają odpowiedni ładunek lodowej aury, dźwiękowej wściekłości oraz przemyślanych riffów.
Ich twórczość w żadnym wypadku nie jest bezładną kakofonią dźwięków, w której postawiono jedynie na agresję, nie jest to też nawalanka spod znaku kilkunastu zagrywek zlepionych ze sobą bez myśli przewodniej. Mogłoby się wydawać, że Misþyrming przepis na sukces mają gotowy i tak jest w istocie.

Koncert został zarejestrowany 31 marca 2023 roku w domu kultury Iðnó w Reykjaviku z okazji wydania najnowszego longplaya Islandczyków, a opublikowany w streamingach w grudniu 2023. Myliłby się jednak każdy, kto założyłby, że na release party zagrano jedynie Með hamri w całości – zespół uraczył słuchaczy bardziej rozbudowanym setem, na którym nie zabrakło również kilku dodatkowych pozycji, w tym z Algleymi, gwarantujących ukontentowanie każdego blackmetalowego maniaka.
Ich żywo brzmiący materiał jest dynamiczny i nośny bez popadania w komercyjność, a przy tym niepozbawiony surowej podniosłości, momentami wręcz dramatyzmu. Klasa.

Na video, zanim jeszcze zespół zafunduje nam set złożony z wszystkich kawałków z Með hamri, możemy usłyszeć instrumentalny Hælið z poprzedniego albumu, stałe koncertowe intro. Chwilę później tytułowe Með hamri z mocą otwiera występ, działając niczym koło napędowe repertuaru Islandczyków. Gęsta ściana dźwięku, blackowy ciężar i swoista dzikość zapowiadają istną jazdę bez trzymanki – połączenie, które bardzo sobie cenię.
Nie brakuje tu również melodii, chociażby takich jak w Með harmi, po którym robi się tylko lepiej. Wraca udręczony wokal i rozpędzone do niemożliwości riffy, a ta świetna dynamika pozostaje ze słuchaczami na przepełnionym wściekłością Engin miskunn oraz Engin vorkunn (te diabelnie ciężkie riffy!). Chwilami artyści zdają się wprost gnać do przodu, katując swoje instrumenty. I bardzo dobrze – wszak o to w black metalu chodzi, prawda?

To jeszcze nie koniec doskonałej zabawy. Aftaka potrafi wprawić w mroczny trans wraz z zapętlonym riffem, z kolei Hof ze splitu z Sinmarą okazuje się kolejnym momentem, w którym dźwięk islandzkiego blacku dosłownie miażdży. Również elektryzujące Afbrigði VII (oryginalnie z repertuaru projektu Sól án Varma, który artyści z Misþyrming współtworzyli, a którego płyta była na początku kwietnia 2023 wydana) robi piorunujące wrażenie – zwłaszcza że to jedna z niewielu okazji do usłyszenia materiału Sól án Varma na żywo. Wyjątkowa decyzja zespołu o dodaniu tego utworu do setlisty jest w pełni zrozumiała – Misþyrming nie biorą jeńców, a nośność i zaraźliwa energia ich materiału wypadają tu fenomenalnie. Ponadto przejścia między imponującymi utworami są najczęściej zaaranżowane w taki sposób, żeby zapewnić słuchaczom (a na żywo i artystom) chwile wytchnienia. To przy okazji doskonała okazja do wsłuchania się w repertuar blackmetalowców i sprawdza się to naprawdę dobrze.

Wydawnictwo nie jest jednak pozbawione pewnego minusa. Podczas odsłuchu Með hamri í lifandi formi należało do nich częste zadawanie sobie pytania „gdzie się podziała widownia?”. Publika z północy nie słynie z entuzjazmu, a grane przez Islandczyków utwory raczej nie spotykają się na tym nagraniu z donośnym skandowaniem czy rozsadzającymi klub wrzaskami zachwytu. Wprawdzie coś tam słychać po Engin Miskunn, czyjś krzyk wybija się na tle Aftaka, nie uświadczymy tu jednak zbyt wielu momentów, w których obecność widowni zostaje zarejestrowana. Wydawnictwo trochę na tym traci, skoro nagrano je w czasie koncertu.

Każda koncertówka to jednak nie tylko publiczność, ale przede wszystkim zespół – a ten na Með hamri í lifandi formi bez wątpienia dołożył do pieca. Słychać, że Misþyrming są w świetnej formie, doskonale radzą sobie z występami na żywo i wciąż nie powiedzieli ostatniego słowa w wybranym przez siebie gatunku.
To jeden z tych zespołów, który potrafi przyprawić o szybsze bicie czarnego serca i którego świetnie słucha się zarówno studyjnie, jak i na żywo.

Ocena: 9/10

Exit mobile version