Jeśli ktoś (sugerując się tytułem) spodziewa się po Music Inspired by Slavs słowiańskiej odpowiedzi na cieszący się obecnie sporą popularnością neofolk spod znaku Wardruny, Heilung czy Nytt Land, srogo się rozczaruje/zaskoczy/zniechęci/zdziwi (niepotrzebne skreślić). Następczyni wydanej w 2016 Music Inspired by Alchemy dużo bliżej do lekkiej i mieszczącej szerszą gamę barw i środków wyrazu muzyki świata, swobodnie tylko spiętej tematyką wierzeń i kultury Słowian.
Choć sama track lista bezpośrednio wskazuje postaci i motywy słowiańskie (mamy tu cały panteon bóstw Starosłowan, począwszy od Peruna i Roda, przez Świętowita, Trzygława, Chorsa, Welesa, po Mokoszę, Ładę i Kupałę) te stanowią jedynie pewne wątki wstępne, nie natomiast czynniki ściśle determinujące kształt, czy klimat poszczególnych kompozycji. Zamiast pozostawania w wyznaczonych korytach, utwory meandrują między folkiem, new age, neoklasyką, rockiem i muzyką synthową/elektroniczną. Autorzy sowicie sięgają na albumie także po – wybijające się nieraz na pierwszy plan – instrumenty orientalne (Perun, Rod) nadając płycie dodatkowej egzotyki. Wszystko to sprawia, że mimo w teorii „etnograficznego” charakteru, Music Inspired by Slavs jest płytą na wskroś „dzisiejszą”, dzięki czemu może przypaść do gustu nie tylko miłośnikom folkloru i historii, ale także słuchaczom zwyczajnie lubiącym sięgać po interesujące kompozycje instrumentalne, czy wyciszającą muzykę tła.
Jest jednak rzecz, której (podobnie jak w przypadku poprzedniej płyty projektu) wyraźnie mi na Music Inspired by Slavs brakuje. To mrok, pewna doza skrywanej w cieniu tajemnicy, czegoś co choć na chwilę zmąciłoby panujący na albumie, pogodny i sielankowy nastrój. Pogańska słowiańszczyzna to w końcu okres ciemnych wieków średnich, gdzie krew, ogień i przemoc były nieodłączną częścią życia ówczesnych (a także ich wierzeń i kultów, o czym – często boleśnie – przekonywali się, próbujący szerzyć wiarę chrześcijańską, dzisiejsi święci kościoła). W tym elemencie album jest bardzo zachowawczy, przez co klimat na nim wykreowany wydaje się nieco zbyt idylliczny i beztroski.
Z redaktorskich pobudek wspomnę o zgromadzonych na albumie gościach. Poza znaną z Lorien i One Million Bulgarians Ingą Habibą (Świętowit, Perun) na płycie udzielają się Krzysztof Drabikowski z Batushki (Perun, Kupała) oraz Mariusz Duda (jako Lunatic Soul w Swarogu). Ten ostatni, może za sprawą bojowego doświadczenia zdobytego przed trzema laty w Zacienionym Lesie, odnalazł się na płycie najsprawniej (także w kontekście odznaczenia indywidualnego, wykraczającego jedynie poza „gościnny udział,” piętna).
Na uwagę zasługuje też oprawa krążka. Wraz z walorami estetycznymi ma też wartość edukacyjną (booklet wzbogacony został o obszerne teksty, dwujęzycznie opisujące poszczególne bóstwa i motywy), którą warto pochwalić i docenić.
Przyjemna i pogodna, nastawiona na relaksujące doznania muzyka, pozbawiona zamysłu dokonywania dźwiękowej rekonstrukcji historii. Oceniana w tych kategoriach, na pewno zasługuje na uwagę.
Ocena: 7/10
- Angrrsth – Złudnia (2025) - 12 grudnia 2025
- Post Mortem #19 – Toruń (29.11.2025) - 10 grudnia 2025
- Owls Woods Graves, Above Aurora, Garota – Toruń (25.11.2025) - 3 grudnia 2025
Tagi: folk, Inga Habiba, krzysztof drabikowski, MUSIC INSPIRED BY SLAVS, muzyka elektroniczna, Mystic Production, recenzja, review, rock.






