Site icon KVLT

Oomph! – „Richter und Henker” (2023)

Oomph – Richter und Henker (English)

Gdy rozchodzą się drogi zespołu oraz ich wieloletniego frontmana, przyszłość bandu może stanąć pod znakiem zapytania. Na szczęście pionierski w Neue Deutsche Härte (tytuł może i dumny, ale zasłużony) Oomph rozwiał wątpliwości parę miesięcy temu, gdy w czerwcu br. zapowiedział premierę kolejnego wydawnictwa, ujawniając przy okazji, kim jest nowy wokalista.
Daniel Schulz (znany szerzej z Unzucht jako Der Schulz) przejął obowiązki wokalne i trzeba przyznać, że zrobił to z klasą. Od wykrzykiwanych z werwą refrenów przez niższe rejestry wokalne i dramatyczne, posępne partie, wokalista podołał niełatwemu zadaniu i wpasował się idealnie w równie specyficzną, co intrygującą twórczość Oomph. Ale po kolei…

Niemcy po raz kolejny oddają w ręce słuchaczy dość pokręcone połączenie gatunków. I dobrze, bo to właśnie wychodzi im najlepiej, a dzięki swojemu charakterystycznemu brzmieniu Oomph zapracowali jeśli nie na imponującą, wyprzedającą stadiony popularność, to na pewno na uznanie w pewnych muzycznych kręgach. NDH, industrialny rozmach, nośność alternatywnego rocka i nieodłączne partie syntezatorów – znajdziemy tu wszystkie wymienione elementy i nie tylko.

Chociaż przebojowy, momentami niemal skoczny singiel Wem die Stunde Schlägt mógł u niektórych wzbudzić obawy przed ewentualną „radiowością” nowego materiału Oomph, to po przesłuchaniu całego wydawnictwa ciężko zarzucić zespołowi, że skręcił w stronę mainstreamu.
Wystarczy się wsłuchać w marszowe tempo tytułowego Richter und Henker czy rockowy ciężar Schrei Nur Schrei, które wzbogacono mocną linią basu. Ciężkie, industrialne brzmienia znajdziemy tu obok tych bardziej przystępnych, do których śmiało można zaliczyć napędzane syntezatorami Nur Ein Mensch z pacyfistycznym przekazem czy elektryzujące Soll Das Liebe Sein. Ten drugi jest zresztą tak dynamiczny, że ma potencjał na świetny koncertowy otwieracz – zdecydowanie nie brakuje tutaj fragmentów idealnych do skandowania pod sceną. Ten utwór zasługuje na miano industrialnego bangera i nie ma co ukrywać, że do takich kawałków nóżka sama chodzi.

Nie samym jednak rockowym/industrialno-tanz metalowym brzmieniem słuchacz żyje. Na Richter und Henker do tego intrygującego połączenia dorzucona zostaje zgrzytliwa, pełna dysonansów elektronika, którą w pełni słychać w Nichts Wird Mehr Gut oraz dramatycznym, podkręconym dodatkowo partiami klawiszy Sag Jetzt Einfach Nichts.
Ten dramatyzm i klawiszowe wstawki sprawiają, że Oomph uderza we wzniosłe brzmienia, chwilami balansując na granicy epickości i kiczu. Jednak zespół nie przesadza ani na moment i unika przerysowania, a numery takie jak Wo die Angst Gewinnt oraz All Die Jahre, choć wypadają ciut słabiej od poprzednich, absolutnie nie pełnią roli zapychaczy.

Zaraz po nich doczekamy się zresztą na płycie chwytliwego Wut z gościnnym udziałem Joachima Witta oraz domykającego album Ein Kleines Bisschen Glück. Pulsujące, budujące napięcie syntezatory fantastycznie się sprawdzają na finałowym utworze, zwłaszcza z głębokim, szorstkim wokalem Daniela Schulza. Można by powiedzieć, że Oomph zostawili najlepsze na koniec, chociaż tak naprawdę ciężko wybrać faworyta przy wielu innych równie mocnych kompozycjach.

Oczywiście podniosą się głosy, że „bez Dero to już nie Oomph”, a jakże. Nie da się wydać albumu i nie otrzymać ani jednego głosu krytyki, w tym wypadku pozwolę sobie jednak na głos uznania.
Ocenę zdecydowałam się podnieść o jedno oczko za sam fakt, że… zespół dalej istnieje i tworzy. Nie brakuje przecież bandów, które po ponad trzydziestu latach działalności i rozejściu się z wokalistą podziękowałyby fanom i zeszły ze sceny. Dobrze, że w przypadku Oomph tak się nie stało, a legendy NDH powróciły z kolejną mocną pozycją w swojej dyskografii.

Ocena: 9/10

Exit mobile version