Ad Hominem – „Totalitarian Black Metal” (2025)

Francuski Ad Hominem sieje zniszczenie już od 27 lat. I wszystko, co wychodzi spod palców i z trzewi Kaisera Wodhanaza, aż zieje nienawiścią do tego, co ludzkie. Każda kolejna płyta wydaje się bardziej zdehumanizowana od poprzedniej. I tak jest też i tym razem. Cieplutka jeszcze Totalitarian Black Metal niszczy system zrujnowanego świata. I taki powinien być black metal! Bezkompromisowy, bezlitosny i walący prosto w ryj swoją agresją.

Tutaj nie ma czasu na oddech. Od pierwszej minuty Snort The Ashes Of God, aż po ostatnie sekundy Stairway To Oven to istna masakra i egzekucja. Jedyne emocje, które przewijają się podczas słuchania albumu to nienawiść i agresja. Nie cieszę się, że to czuje, ale cieszę się, że jestem jeszcze zdolny do takich uczuć.

Muzyka Ad Hominem z założenia lidera i jedynej postaci w zespole powinna być bluźniercza, obrazoburcza i niewątpliwie dla niektórych wręcz odpychająca. Taka właśnie jest Totalitarian Black Metal. Nie zostawia żadnych jeńców i morduje wszystko, co napotka na swojej drodze przez całe niemal 32 minuty. Chciałbym porównać muzykę tego jegomościa do innych czarcich wyziewów. Na myśl przychodzi mi bezpardonowość Marduk i Endstille, ale też mordobicie spod znaku polskiego Iperyt czy owładniętego chaosem Mysticum. Podejrzewam, że moje skojarzenia co do dwóch ostatnich to nie przypadek, bo wymienione zespoły i Ad Hominem mają wspólny mianownik w postaci automatu perkusyjnego, albo brzmienia jakby Kaiser go właśnie wykorzystał. I brzmi to naprawdę niesamowicie. Automat dodaje tylko bezkompromisowości i tak niszczącej już ludzkość muzyce. Nadaje charyzmę i charakter płycie i brzmi zdecydowanie bardziej wymownie niż miało to miejsce na poprzedniej Napalm For All, gdzie za perkusją siedziała żywa istota. Idealnie też wpasowuje się w marszowy hymn rosyjskich oprawców, który wydaje się być zaczerpnięty z oryginalnych taśm gdzieś z okresu II Wojny Światowej pod koniec Saturday Night Gulag. Wyjące syreny w Gas Mask Devastation potęgują tylko uczucie strachu i wszechobecnej paniki, a wstęp do Choke The Woke wciąż wywołuje u mnie ciary na plecach.

Totalitarian Black Metal to skuteczny zastrzyk adrenaliny w moje serce. W przenośni i dosłownie, bo mam wrażenie, że ta płyta daje mi energię jakiej rzadko doświadczałem. Mam ochotę dewastować wszystko i wszystkich na swojej drodze. To tylko, a może aż 31 minut, ale wgryza się w mózg niczym robak w spuchnięte zwłoki.

Nie obchodzą mnie osobiste preferencje polityczne i wyznaniowe lidera Ad Hominem, liczy się dla mnie sama muzyka, a ta trzepie po głowie, aż miło i cieszę się, że wciąż kontrowersyjna Osmose Productions proponuje nam wciąż nowe muzyczne wyzwania.

Ocena 8,5/10

Ad Hominem  na Facebook

 

Adam Pilachowski
Latest posts by Adam Pilachowski (see all)
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .