Agrypnie – „Metamorphosis” (2021)

Agrypnie to w moim uznaniu twór bardzo oryginalny i wręcz magiczny. Jego początki datuje się na 2004 rok i od tego czasu pod dowództwem lidera Torstena prze po swojej ścieżce bez większego rozglądania się na boki. Upór i konsekwencja doprowadziły zespół do wydania szóstego już albumu, noszącego tytuł Metamorphosis, którego premiera miała miejsce 30 lipca br. z logiem Art of Propaganda Records.

Przeglądając nowości, wszelakie premiery, nader często króluje post black metal. Może nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że spore podwaliny pod ten nurt położył między innymi właśnie Agrypnie. Zespół ten może nigdy nie miał okazji trafić na świecznik, aczkolwiek przez lata proponował nowe nagrania i jako jeden z pierwszych zaczął w ten charakterystyczny dla sceny sposób miksować black metal z atmosferą i wpływami kiedyś niewystępującymi w czarciej sztuce. Nie inaczej jest oczywiście na Metamorphosis. Krążek ten to bój przeciwstawnych uczuć, bój piękna i brzydoty. Jad blastowych ukąszeń i niemieckojęzycznych screamów zderza się tu często z wręcz pink floydową progresją, przestrzennymi pejzażami.
Jak w niejednej recenzji pisałem, nie przepadam za przesadnie melodyjną odmianą sztuki black metalu, ale tu nie można się przesłodzenia obawiać. Jest to bardzo urozmaicona muzyka, ubarwiona, nasycona harmoniami, ale wszystko podane jest ze smakiem, bez zbędnego cukrzenia. Cała ta atmosfera w starciu z mocą black metalu daje symbiotyczny atak, który skończył się moją kapitulacją i pełnym poddaniem się jej walorom. Nie wyobrażam sobie płyty Agrypnie bez połączenia tych obu materii, na nowej propozycji wszystko zagrało wyjątkowo skutecznie, może trochę „pode mnie” i nawet niemieckojęzyczne wokale robią robotę. To mocne połączenie i wyjątkowo kompatybilne.

Warte pochwały jest również brzmienie krążka. Za nagrania i miksy w dużej mierze odpowiedzialny jest prowadzący zespół Torsten, który z pomocą Phila Hillena w SU2 Studio nagrał i zmiksował wszystkie ścieżki. Sound dobrze podkreśla różnorodność muzyki – partie agresywne trafiają skutecznie, a atmosferyczne otulają przestrzenią. Jeżeli chodzi natomiast o same kompozycje, to ciężko jest mi wybrać jakieś konkretne jako ulubione, Metamorphosis to ponadgodzinna dawka bogatej w środki muzyki i w każdym utworze jestem w stanie odnaleźć jakiś nieprzeciętny patent. Jedno czego jestem pewny, to fakt, że album należy przesłuchać cały, stopniowo odkrywając kolejne plusy.

Ocena: 9/10

Agrypnie na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .