Site icon KVLT

Antzaat – “For You Men Who Gaze Into The Sun” (2020)

Jakieś dwa lata temu (z okładem) miałem niewątpliwą przyjemność recenzować debiutancką EPkę belgijskiego kwartetu Antzaat, zatytułowaną The Black Hand of the Father. Ponieważ największą wadą tego krążka była jego długość, wydanego z końcem roku długograja łypnąłem więc niczym Reksio spyrkę. Toż to trzy kwadranse muzyki!

Album, podobnie jak jedynkę, wydało Immortal Frost Productions i nic w sumie dziwnego. Po co zmieniać coś, co jest bardzo dobre? Jedyna różnica to ilość egzemplarzy, gdyż debiut wypuszczony został w ilości 500 sztuk, natomiast For You Men Who Gaze Into The Sun ujrzało światło dzienne w ilości dwukrotnie większej. I dobrze. Od takiego przybytku akurat głowa nie boli.

Do meritum. Intro nieco szokuje, gdyż spodziewając się konkretnego ciosu w potylicę otrzymałem delikatne muśnięcie anielskim skrzydłem. Półtorej minuty symfonii na kościelnych organach to zaprzeczenie moich oczekiwań, niemniej jest to utwór świetny. Szkoda, że taki krótki. Prawdziwa muza zaczyna się jednak wraz z kawałkiem Between the Beginning and the End. Pięknie rozegrany wstęp, mięsisty i konkretny „środek”, plus konkretne zakończenie. Tu muzyka zespołu nie różni się od tego, co nagrali w roku 2017. Ściana dźwięków, natłok wrażeń, lawina ciosów a wszystko pod wszechpotężnym mocnym rykiem wokalisty. I mimo to całość spójna, melodyjna, z pomysłem. Coraz lepiej. Drugi, tytułowy utwór to kontynuacja i płynne przejście z utworu poprzedniego. Tylko złowieszczy okrzyk na początku utworu „Are you Men, Who Gaze Into The Sun” zapowiada, że coś się zmienia. Ale zmienia się na jeszcze lepsze, o ile to w ogóle możliwe. W tym tempie i w tym morderczym natężeniu doznań docieramy aż do utworu zamykającego debiutanckiego longplaya. A dokładnie to do końca tego utworu. I co lepsze, wszystko to przelatuje bardzo, ale to bardzo przyjemnie – konkretnie, a jednocześnie z polotem i finezją.

Po odsłuchaniu tej płyty czuje się jak po przebiegnięciu maratonu, po zdobyciu korony ziemi i po dotarciu na Marsa i z powrotem. Pieszo. Belgowie wraz z płytą przekazują taką ilość ładunku elektrycznego, że z łatwością można by nim ogrzać i oświetlić pół mojego miasta i ze dwie wsie, jedną koło Ustrzyk Dolnych, a drugą w rejonie Sejn. Taka petarda. Jedyne co może trochę przeszkadzać, to nieco zbyt małe zróżnicowanie kompozycji. Myślę, że po dużej ilości odsłuchów płyta mogłaby nieco spowszednieć.

Ja na szczęście jestem jeszcze daleko przed tym punktem w czasie i po raz kolejny puszczam For You Men Who Gaze Into The Sun. I jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz. Panowie! Sztos! U mnie ta płyta z definicji ląduje w panteonie. Jest po prostu świetna.

 

Antzaat na Fecebooku
Antzaat na Bandcamp
Antzaat w Encyklopedii Metalu

Ocena: 9,0/10,0

Exit mobile version