Aquilla – Mankind’s Odyssey (2022)

Z nieukrywanym entuzjazmem obserwuję trwający w Polsce renesans popularności tradycyjnego heavy metalu. Widać to zarówno po coraz liczniejszych koncertach (by wymienić choćby niedawne lub planowane występny Traveler, Riot City, Enforcer, czy Striker) jak i młodych załogach, które zaczynają bawić się w naszym kraju w odlewanie własnych kształtów z tradycyjnych form i stopów.

Stołeczna Aquilla doskonale się w ten trend wpisuje. Mankind’s Odyssey, debiutancka płyta grupy, to 45-minutowy concept album, utrzymany w na wskroś klasycznych klimatach. Mamy tu zarówno inspirację kanonicznymi płytami Judas Priest, jak i amerykańską sceną epickiego heavy, ocierającego się miejscami o power metal.

Bardzo podoba mi się motyw przewodni Mankind’s Odyssey – muzycy Aquilli nie bawią się w utarte schematy fantasy, oddając w to miejsce pola fascynacjom „sci-fi’em”. Zniszczona i nienadająca się już do zamieszkania Ziemia zmusza ludzką ekspedycję do przemierzania bezkresu kosmosu w poszukiwaniu nowego domu. Po tysiącach lat hibernacji, (nie bez ofiar) misja dociera do celu podróży. Jednak to dopiero początek jej trudów..

Oprawa muzyczna opisanej historii stoi na zaskakująco wysokim poziomie. Większość kompozycji to przebojowe ciosy, które zagrane są z wygarem i koncertową popisowością (najbardziej żrą pod tym względem The Awakening, Intersection i Saviors of the Universe). Co dodatkowo mnie urzeka, słychać na debiucie zespołu skłonność do zabawy, lekkość formy, luz i radość grania. Wszytko to osiągnięte bez potrzeby uciekania się do taniego kabareciarstwa i sięgania po pastisz.

Jest jednak element, który nieco psuje mi odbiór całości. Otóż nie do końca leżą mi w Mankind’s Odyssey wokale. Słychać, że Blash Raven ma całkiem niezłe możliwości techniczne (od gardłowego śpiewu, po falsety wzorowane na Kingu Diamondzie), jednak brakuje mi w nich pewnej dzikości, zaangażowania i spontanicznych emocji. Kawałki zdają się być w większości po prostu odśpiewane, czuć w liniach wokalnych pewną zachowawczość i rezerwę. Gorąco liczę na to, że z upływem czasu zespół zanotuje w tej kwestii poprawę, dzięki czemu zacznie kosić jeszcze skuteczniej.

Uderzam w lipcu na warszawski koncert Striker, będzie okazja sprawdzić w akcji także tych grajków. Z czystym sercem polecam ten pomysł także i wam.

Ocena: 7/10

Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .