AtAn – „Ugly Monster” (2022)

Do naszej redakcji przychodzi wiele albumów, oferując szeroki przekrój odmian metalu do zrecenzowania. Kiedy któregoś dnia trafiła do mnie płyta określona jako: „progresywny djent z damskimi wokalami”, lekko się skrzywiłem. Opis ten uderza zdecydowanie poza obszar moich klasycznych, preferowanych gatunków, ale praca to praca, więc bez marudzenia przyjąłem temat na klatę. Za długo żyję, by skreślić jakiś zespół po kilku słowach, a wychodzę z założenia, że jestem w stanie w każdej konwencji znaleźć coś dla siebie (no, chyba że mowa o disco polo).

Okazało się, że pod zdawkową deskrypcją krył się prosperujący we Wielkiej Brytanii AtAn i ich debiut noszący tytuł Ugly Monster, który wydany został przez Lynx Music 14 września 2022 roku. W skład zespołu wchodzą muzycy z polskimi korzeniami, wśród których wyjątek stanowi jedynie pochodząca z Ameryki Południowej musicalowa wokalistka, Claudia Moscoso. Ponadto kapeli udało się zwerbować do współpracy przy albumie klawiszowego geniusza, znanego głównie z kariery w Dream Theater Dereka Sheriniana. Na tym etapie zrobiło się ciekawie i przyszło mi nawet do głowy, że może nie będzie to kolejny, nudny „female-fronted djento nu metal” coś tam, jakich pełno znaleźć można choćby w katalogu Napalm Records.

Po sprawdzeniu ogólnych informacji zabrałem się za odsłuch. Na pierwszy plan od razu wychodzi profesjonalizm: album wyprodukowano z najwyższą starannością o warstwę brzmieniową, co należy zespołowi przyznać jeszcze przed sformułowaniem opinii o kompozycji. Za miks i mastering krążka odpowiada Max Morton, który ma za sobą pracę przy ostatnich trzech płytach Jinjer. Jego podejście idealnie zgrało się ze stylem prezentowanym przez AtAn – dźwięk jest mocny, ale niepozbawiony przestrzeni.

Od strony gatunkowej AtAn nie jest formacją łatwą do sklasyfikowania. Budowa kompozycji i rozłożenie akcentów stawia ją – w moim uznaniu – w jednej linii z zespołami reprezentującymi metal progresywny, czego nie zmienia nawet spora liczba djentowych riffów. I tak jak Ugly Monster uderza na starcie mocnymi strzałami, tak w miarę rozwoju poszerza repertuar o spokojniejsze brzmienia, w których nie brakuje jednak miejsca na troszkę przebojowości czy rozwiązania spod znaku prog ballad. Szczerze powiem, że te obie twarze mi „siedzą” i dobrze ze sobą współgrają. Gdyby muzycy postawili tylko na ciężar lub tylko na przestrzeń, byłoby dla mnie nudno. Dwa fronty wspólnie tworzą zróżnicowany, odpowiednio wyważony album.

Na koniec dorzucę jeszcze kilka słów o jednym z ważniejszych elementów w twórczości AtAn, czyli o wokalach. Jak wcześniej wspomniałem, Moscoso zdobywała swoje doświadczenie na deskach teatrów muzycznych. Słychać, więc jej potężny warsztat i nieco nietypowe dla metalu podejście do tematu. Niektóre rozwiązania aranżacyjne czy podziały rytmiczne wypadają dosyć odważnie i wydadzą się nieoczywiste dla typowego metalheada. Warto też wspomnieć o silnych harmoniach, chórkach i wielogłosach, które wbite są bardzo profesjonalnie. Czasami, gdy Moscoso pozwala sobie na bardziej przyswajalne partie, słyszę subtelne nawiązania do Cristiny Scabbii z Lacuna Coil czy Anneke van Giersbergen niegdyś z The Gathering. Równocześnie w moim odczuciu błędem byłoby porównywanie AtAn do tych dobrych, ale jednak pochodzących z innej bajki muzycznej zespołów. Umówmy się, że chociaż formacja korzysta z wielu inspiracji, stara się trzymać metalu progresywnego. Jak na młody projekt i debiutancki album, Ugly Monster to oryginalny i ciekawy materiał. Myślę, że mający szansę przypaść do gustu dosyć szerokiej gamie fanów metalu, nie tylko progressive rockowcom. Liczę, że zespół w przyszłości rozwinie skrzydła i czekam na kolejne dokonania.

Ocena: 8,5/10

AtAn na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .