Ballkick – „Metallic Taste of Betrayal” (2025)

Po trzech latach od wydania History Makers załoganci z Ballkick powracają, by skopać nam dupy. Nowy matex hardcore’owców został zatytułowany Metallic Taste of Betrayal i wydany został z logo Upstate Records EU. Na płycie znalazło się sześć songów i intro, wszystko zarejestrowano w Studio Nest w Katowicach, a całość uzupełniła dwójka wokalnych gości sceny New Jersey, czyli krzykaczy z Fury of Five/25ta Life (James Stikman Ismean) i Blackest Dawn/Shattered Realm (Chris Rafalowich).

Nie spodziewałem się po tej płycie niczego innego niż ulepszonego stylu, z którym panowie zapoznali nas na History Makers, i w sumie się nie myliłem. Styl ten może trochę okrzepł, kompozycje stały się bardziej przejrzyste, ale nadal naładowane są maksymalnym poziomem wkurwu i agresji. Hardcore zbudowany przez Ballkick nie stoi w defensywie, on atakuje, konfrontuje i walczy o pełną dominację. Krótkie strzały czerpią mocno z klasyki zmetalizowanego New York Hardcore, ale słychać tu także spore wpływy polskiej sceny. Wszystko odpowiednio przemielone, wymieszane i podane w zbrutalizowanym stylu kapeli.
Debiut był mocno skierowany przeciwko brutalności i bezkarności policji, a tu sam początek nawiązuje od razu do tego samego kierunku, co można podciągnąć pod słynny cytat z Dr.Dre: „still not loving Police”. Szybki strzał ciężarem intra przenosi nas w utwór, który może stać się jednym ze sztandarowych zabijaczy koncertowych, You Aginst Me. Szybkie tempo i shreddowy riff otwierający kompozycję pokazuje, że nie będzie litości. Gęsto jest przez cały utwór, wokale Kuby są wszędzie, a całość kończy obowiązkowy beatdown. O lepszego otwieracza chyba byłoby ciężko, a to dopiero początek. Kolejne kompozycje utrzymują duszny klimat, ale wpuszczają znacznie więcej urozmaicenia w tempach dowodząc, że w dwóch minutach trwania utworu można kombinować z bardzo dobrym skutkiem. Na wyróżnienie na pewno zasługuje tu kompozycja Old Me z zagrywką, która kojarzy się z Nie mam Czasu zespołu Schizma.

Po Old Me nadchodzi czas dla gości. Uwielbiam płyty Shattered Realm i usłyszenie ich wokalisty na albumie polskiej załogi jest dla mnie czymś totalnie zajebistym. W 100 Families Chris zapodał tu w swoim klasycznym stylu, waląc głębokim growlem na prawo i lewo z charakterystyczną dla niego skutecznością. Gdy myślałem, że nie może być lepiej, wjechał Bad Case, w którym Stikman z Fury of Five dostał wiele miejsca do popisu i poprowadził utwór po mistrzowsku. Rapowane wrzutki wymieniające się z krzykiem Kuby to rzecz, z której Ballkick na pewno jest dumny, a ja jestem dumny, że udało im się sfinalizować takie przedsięwzięcie. Szacun, panowie.

Ballkick jest przykładem, że można w obecnych czasach wystartować z nową nazwą i dobrze rozgrywać. Bishop (gitara) osiągnął w latach 90. wiele z Tuff Enuff, potem bujał Hard Work. History Makers było dobrą, żywiołową wizytówką, a M.T.O.B w moim uznaniu nie tylko pokazuje rozwój, ale i dojrzałość. Myślę, że dopiero tu załoganci wskazali swój kierunek i miejsce, w którym chcą się znaleźć w przyszłości. Życzę sukcesów.

Ocena: 8/10

Ballkick na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .