Chyba nikt nie zaprzeczy, że Ukraina nie jest mocarstwem jeśli chodzi o Black Metal. Poza potężnym Nokturnal Mortum jakoś nic nie przychodzi mi do głowy. Jednak okazuje się, że ten kraj jest w stanie rodzić czarne hordy, które pomimo dostępu do broni dalekiego zasięgu czekają na właściwy moment, by wyjść z podziemia. I powiem wam, że są na dobrej drodze.
Nowe wydawnictwo Never To Return grupy Beskyd potwierdza wysoki poziom ukraińskiej sceny, bo ich atmosferyczny Black Metal miażdzy, wierci dziurę w głowie i wypala mózg. To naprawdę niezła dawka czarciego jadu, dla fanów takich kapel jak Graveland, Sarcilegium, North czy Xantatol. Takie utwory jak utrzymany w średnim tempie nostalgiczny Motherland czy zamykający album Never To Return pokazują, że surowa struktura może posiadać dość zmienną barwę brzmienia, zmiany temp, zrywy oraz konsekwentnie budowany zimny, posępny klimat – takie rozwiązania nigdy nie nudzą, a nawet sprawiają, że tego materiału słucha się w dość dużym osłupieniu. Baskyd potrafi także nieźle przyłożyć, co udowadnia w najszybszym numerze na płycie Revenge. Panowie udowadniają, że ich muzyka to nie łagodna podróż w czasie.
Po Never To Return, wydawca Baskyd zafundował w gratisie demo By the Parths of Native Land – co w moim odczuciu nie było dobrym posunięciem. We wszystkich możliwych aspektach ta produkcja jest słabsza od poprzednika. Demo powstało rok przed Never To Return. Taka kolej rzeczy sprawia, że najlepiej byłoby, gdyby te dwa materiały ukazałyby się na dwóch krążkach.
Black Metal w wykonaniu Baskyd to muzyka żywcem wyciągnięta z lasu, która poza ludowym przytupem posiada metalowy pazur. W dzisiejszych czasach fakt ów wydaje się być niezwykle frapujący.
Ocena: 6/10
http://facebook.com/bloodreddistribution
- Hate, The John Doe’s Burial, Shodan – Piotrków Trybunalski (31.03.2017) - 7 kwietnia 2017
- Triptykon i inni – Warszawa (18.03.2017) - 24 marca 2017
- Kobaru: „Wszystko można przerobić i zmienić” - 28 lutego 2017






