Birke – „Midinváerne” (2024)

Za projektem Birka stoi mieszkający w Polsce Białorusin, Sergiej Togakov. Podczas nagrywania EP-ki Midinváerne wykorzystał wyłącznie akustyczne instrumenty: dudy białoruskie, okarynę, gwizdki, tamburyny czy drumlę. Udało się zatem zachować autentyczność, choć podobne nawiązania są zwykle pewną rekonstruktorską próbą przywołania ducha muzyki przodków. Takie dźwięki się chłonie i czuje. Te kilkanaście minut to ledwo mgnienie, pewien odprysk innego świata, refleks dawnych dni – pozostawia lekki niedosyt, bo ledwo zdążymy się rozmarzyć, obraz znika jak za mgłą.

Podoba mi się prostota, swojskość, brak poszukiwania poklasku u słuchaczy, którzy zdążyli przyzwyczaić się do różnych stylistycznych, często wątpliwych zabiegów, tyleż efektownych, co dalekich od korzeni muzyki folkowej. Z jednej strony atakuje nas źle rozumiana cepeliada, z drugiej folk-metalowe potworki. Wiecie jak to jest – każdy ściga się z resztą stawki na słowiańskość. Birke nie musi i nie chce, za co plus. Po prostu jest, gra i czuje, oddycha tym, co dawne.

Słyszę na Midinváerne autentyczność, prostotę, trans, wymiar magiczny, który był wpisany w dawne świętowanie. Mnie to instrumentarium wystarcza, podobnie jak zgrzebność formy i brak jakiegokolwiek popisu. Muzyka Siergieja pozwala na chwilę odetchnąć, skupić się na myślach. Birka zaprasza na podróż intymną, do wnętrza siebie z jednej strony, a do źródeł naszej kultury z drugiej. Muzyka poświęcona starożytnym rytuałom i świętom Słowian jest szczera, również tęsknotą, którą przywołuje. Ognisko skwierczy, duchy się zjawiają, człowieka ogarnia lekki trans. EP-ka Midinváerne jest warta sprawdzenia. Nie ma sensu dłużej się rozpisywać. Trzeba zanurzyć się na moment w zapomnianych głosach przodków.

Na Bandcamp i w wersji CD dostępny jest też siostrzany materiał pt. Litha, zatem pozwolę sobie poświęcić mu tutaj również kilka zdań. Podobnie jak w przypadku Midinváerne, odwołuje się on do tradycji ludowych świąt słowiańszczyzny. Togakov pozostaje wierny korzennym inspiracjom i folkowemu instrumentarium, ale w nagraniach pojawiają się też – przynajmniej gdzieniegdzie – kobiece głosy, echa dawnych śpiewek, co otwiera muzykę na kolejny wymiar i pokazuje, że można zaproponowaną na Midinváerne formułę rozwijać bez jednoczesnej utraty autentyczności.

Obie EP można potraktować jako swoisty dyptyk, igranie między mrokiem a światłością, hołd tradycjom przodków, a właściwie próbę ich wskrzeszenia bez mentorskiego tonu i taniej efektywności.

Ocena: 8/10

Birke na Bandcamp

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , .