Z tą płytą wiąże się niezły kawał historii muzyki i samego zespołu Cadaver. Materiał, który tu słyszymy, to perełki powstałe w zamierzchłych czasach, zanim jeszcze Norwegowie podpisali kontrakt z Earache Records, gdzieś mniej więcej w czasach po Hallucinating Anxiety. Część wówczas trafiła na album …In Pains, ale część została zapomniana na jakieś 34 lata. Anders Odden aka Nodden, czyli główna siła napędowa zespołu, odkurzył ten stary materiał, na nowo go aranżując i szlifując niczym diament. Tak oto powstał Hymns To Misanthropy. I chwała rogatemu, bo to kawał cholernie dobrego death metalu z black metalowym duchem. Black tu słychać, bo w końcu Anders na co dzień oprócz Cadaver czynnie realizuje się w projekcie byłych muzyków Mayhem, Manheima i Messiaha: Order. I tu nie dziwi fakt kolaboracji przy omawianym albumie z francuską Listenable Records.
Mimo lat, które przeleżała w zakurzonym kącie, muzyka na Hymns Of Misanthropy to unikalne i nietuzinkowe podejście Cadaver, podkreślające ich wcześniej niedoceniany wpływ na wczesną norweską scenę black metalu. Może się to wielu wydać dziwne, ale to właśnie oni położyli podwaliny pod drugą falę black metalu w Norwegii. Takie perełki jak Maltreated Mind Makes Man Manic czy genialny w swojej prostocie i prosty w swojej bezkompromisowości Chained To His Fate sprawiają, że moja zachwiana nieco wiara w ponadczasowy ekstremalny styl gry wraca bezpowrotnie.
Mimo 34 lat ten materiał, choć ponownie nagrany i przerobiony, brzmi rewelacyjnie i pachnie świeżością, którą wielu death i black metalowym zespołom cały czas brakuje
Brzmiąca znakomicie sekcja rytmiczna to ożywczy oddech dla starych kompozycji. Wyraźny, niemal krystaliczny i dobrze słyszalny bas oraz histerycznie pędząca perkusja, to niewątpliwy atut tego krążka. Ale są również gitary, które świdrują w piekielnym amoku, po to, by zwolnić czasem i nadać nieco bardziej dramatyczny charakter, który przypomina mi awangardową podróż spod znaku Written in Waters ich kolegów po fachu z Ved Buens Ende oraz Monumental Possession Dødheimsgard.
Całość jest suto okraszona wściekłymi wokalami Neddo i Olego Bjerkebakkego, które nadają nieco żywiołowego, ale szczerego tonu. Nie znajdziecie tu żadnych instrumentów klawiszowych, żadnych innowacyjnych pomysłów i przekombinowań muzycznych. To apoteoza brutalności i prostoty niczym cep. Ale właśnie taka ta płyta powinna być. Muzyka na Hymns Of Misanthropy powinna być bezkompromisowa i szczera do bólu, bo tworzona była pierwotnie w 1991 roku, a tak wtedy się grało. Mogę tylko pogratulować twórcom odwagi, że zdecydowali się na taki ruch, który albo ich pogrąży, albo sprawi, że nieco młodsi adepci ekstremalnej muzyki nieco inaczej spojrzą na uwielbianą przez siebie muzykę.
Cieszę się, że ta płyta powstała, że zapomniane nagrania ujrzały światło dzienne, bo przypomniały mi moje smarkate fascynacje rodzącą się w bólach i cierpieniu muzyką death/black metalową. Cieszę się tym bardziej, że takie zespoły jak Cadaver pielęgnują to, co w muzyce metalowej kiedyś było najważniejsze – szczerość przekazu, siłę prostego, wyrwanego jakby prosto z próby brzmienia jedynie trzech instrumentów i nawiedzonego wokalu.
Jedyny minus dla mnie to długość pyty, bo mimo że całość trwa blisko 43 minuty, to ja chcę jeszcze i jeszcze…
Ocena 9/10
Cadaver na Facebook
- Mayhem – „Liturgy of Death” (2026) - 18 stycznia 2026
- Cobalt Wave – „Men.Mind.Machine” (2025) - 25 września 2025
- Ino-Rock Festival 2025 – Inowrocław (23.08.2025) - 25 września 2025






