Jak obiektywnie ocenić nową płytę zespołu, którego losy śledzi się przez trzy czwarte swojego życia? Jak podejść do nowych nagrań ze spokojem, gdy serce bije szybciej na samą myśl o tych nowościach? Z takimi pytaniami gęsto się zmagałem tuż przed obcowaniem z płytą moich idoli z Cannibal Corpse. Nowy album nazwany został Violence Unimagined i wyszedł klasycznie z logiem Metal Blade Records 16 kwietnia br.
To jasne, że cieszę się, że w ogóle takowy album powstał. Jak wielu zapewne pamięta, w roku 2018 wieloletni gitarzysta zespołu Pat O’Brien został aresztowany. Od 1997 roku był filarem i głównym kompozytorem muzyki CC, a tymczasem dalsze istnienie i funkcjonowanie zespołu przez jakiś czas stało pod znakiem zapytania. Jak się później okazało, by wypełnić zobowiązania koncertowe, florydzcy death metalowcy zaprosili do swych szeregów Erica Rutana (Hate Eternal, ex – Morbid Angel), który zagrał zabukowane wcześniej gigi na pozycji muzyka sesyjnego. Po jakimś czasie zespół ogłosił, iż Rutan stał się pełnoprawnym członkiem kapeli i wspólnie zaczęto pracować nad materiałem na krążek, który jak poprzedni miał zostać nagrany w Mana Studio pod okiem nowo upieczonego gitarzysty (tak się też stało).
Prawda jest taka, że nie wiem jak duży wkład w pisanie kompozycji na Niewyobrażalną Przemoc miał Eric. Muzyka CC od pewnego czasu była bardzo, ale to bardzo zagmatwana na poziomie riffów, brakowało (przynajmniej mnie) większej ilości hitów i groove. Możliwe, że nieobecność Pata i jego sposobu gry na tym zaważył, ale wreszcie Cannibale zagrali bardziej zjadliwie i przebojowo. Oczywiście pojęcie przeboju w ich wykonaniu to nadal dwadzieścia riffów na minutę trwania utworu, lecz uważam, że nowy album jest nieco bardziej przejrzysty od poprzedników. Taki poziom tego rodzaju przebojowości moim zdaniem można było zauważyć ostatni raz na Gore Obsessed, która jest moją ulubioną ery Corpsegrindera. Słuchając nowej płyty, mam wrażenie, że muzycy postawili na riffy, które w przeważającej ilości miażdżą. Nie wyczuwam jakichś zapełniaczy czy zapchajdziur. Duet Barrett/Rutan tnie uszy w szybkich partiach, zgniata czaszki w wolnych, przez co można się pokusić o nazwanie Violence… najbardziej masywnym w historii. Na to stwierdzenie także ma duży wpływ brzmienie wykręcone w Mana Studio. Dużo także do powiedzenia ma Paul Mazurkiewicz – jego gra na perkusji od zawsze jest elementem, który trzyma w ryzach chaos technicznych riffów. Tym razem Paul miał możliwość, by nieco zagmatwać i zagęścić swoje partie, sprzedając jednocześnie kilka naprawdę mocnych patentów.
Co może być paradoksem, dla mnie ulubionymi kawałkami nie stały się wybrane na single Inhumane Harvest i Murderous Rampage. Utwory te są dobre, ale prawdziwa siła tkwi w innych. Bardzo podoba mi się zbudowany na ciężarach Condemnation Contagion, gdzie walec od początku trwania rozgniata napotkane przeszkody, a dziwne rozjazdy i harmonie gitarowe nadają chorego klimatu kompozycji. Kolejnym mocarzem jest dla mnie szybki Ritual Annihilation, którego początek może się kojarzyć z kultowym Devoured By Vermin z płyty Vile, aczkolwiek serce kradnie pojawiąjący się w środku bujający motyw i wychodzące z niego świetne sola. Trzecim z moich faworytów jest Slowly Sawn, który rozpoczyna się prostym riffem, by krótko potem zostać przełamany klasycznymi dla CC technikami. Stanowczo jest to kompozycja, która powinna znaleźć się w secie koncertowym, gdyż ma potencjał jak uwielbiany przeze mnie, pochodzący z płyty Torture utwór Scourge of Iron.
Warto również wspomnieć o roli najbardziej rozpoznawalnych muzyków zespołu, czyli basisty Alexa Webstera i wokalisty Corpsegrindera. Ich praca ma wielkie znaczenie i wpływ na styl Cannibal Corpse. Bez techniki Alexa nie wyobrażam sobie muzyki CC, zaś Fisher i jego prowadzenie głosu to moim zdaniem najmocniejszy punkt – bezsprzecznie stawiam go na miejscu pierwszym moich ulubionych krzykaczy.
Na koniec mam pewne drobne obawy. Szkoda, że płyta nie została nagrana w latach 90., z pewnością sporo fanów death metalu nadal będzie twierdzić, że CC z Burnesem jest najlepsze. Kocham całym sercem pierwsze płyty i także uważam, że są nie do przebicia, ale wszystko się w końcu zmienia, trzeba iść do przodu. Zatem sprawa wygląda tak: kto do tej pory nie lubił Cannibal Corpse z Fisherem – nie będzie ich lubił dalej, a kto lubił – doceni Violence Unimagined bardzo.
Ocena: 9/10
Cannibal Corpse na Facebook’u.
- Blood Red Throne – ”Sillskin” (2025) - 8 lutego 2026
- Creeping Fear – „Realm of the Impaled” (2025) - 8 lutego 2026
- Korypheus – „Gilgamesh” (2025) - 7 lutego 2026

