Ostatnią z lutowych propozycji Godz Ov War Productions jest debiutancka płyta warszawskiego Chainsword, nosząca tytuł Blightmarch. Jest to mój pierwszy kontakt z tym zespołem, gdyż nie miałem okazji wcześniej odsłuchać żadnego z ich singli z 2018 roku. Moim pierwszym wrażeniem było zaskoczenie, gdy po przesłuchaniu krążka okazało się, iż jest to zespół pochodzący z Polski. Muzyka uprawiana przez krajan jakoś nie pasuje mi do profilu naszej sceny, aczkolwiek pasuje do nieświętej hordy kapel objętych opieką Godz Ov War.
Na Blightmarch spotykamy się ze sztuką death metalu (a jakże!), ale tym razem nie jest to odmiana spod znaku unholy czy satanic. Kilkukrotne przesłuchanie materiału daje obraz zespołu zapatrzonego w scenę lat 90. i kapel takich jak Bolt Thrower i Obituary. Większość kompozycji utrzymuje średnie tempa, konkretny groove i ciągnie maszynę bojową do przodu. Materiał zmiksowano w Satanic Audio i tym razem Haldor udowodnił, że potrafi uzyskać nieco inne brzmienie niż to, do którego do tej pory nas przyzwyczaił. Chainsword brzmi ciężko, brudno, ale i klarownie. Brutalność często ustępuje zapamiętywalnym melodiom lub podbijanym na stopach walcom (Exterminatus), daje to obraz dosyć urozmaiconej płyty, która zawiera w sobie bardzo dużo pomysłów. Można napisać, iż kompozycje są upchane motywami po samo wieko, dzięki czemu aranże nie zamykają się w standardowym „wstęp, zwrotka – refren, zwrotka- refren, zakończenie”. Do moich ulubionych kawałków należą te, w których wyraźnie słychać nawiązania do Brytoli z Bolt Thrower, czyli na przykład Dreadquake Mortar czy Exterminatus. Może kieruję się nostalgią, ale mam wrażenie, że zespół po prostu wypada wtedy najnaturalniej i najciekawiej.
Żeby nie było tak super pięknie i kolorowo, nadmienię, że mam jedno „ale” do Blightmarch. Jedna rzecz, która delikatnie psuje mi obraz całości to wokale, a dokładnie ich za duża ilość. Utwory o takiej nośności i mimo wszystko przejrzystej budowie w moim uznaniu nie potrzebują wszędobylskich nakładek, chórków, pogłosów. Z wokalami wbitymi w sposób podbijający riffy i z nakładkami użytymi tylko jako podbicie kilku motywów, kompozycje niszczyłyby znacznie skuteczniej, a tak, czasami mam wrażenie, że nadmierny bałagan psuje kompozycje.
Podsumowując, Blightmarch to bardzo dobry debiut. Styl Chainsword jak na taki staż wydaje się wyraźny, a kierunek ciekawy i pożądany przez maniaków ekstremy. Nie należę do specjalnie ufnych ludzi, więc swoje osądy spisałem po odpowiednim przewałkowaniu matexu, który z każdym odsłuchem pokazywał, że jest znacznie bardziej słuchalny niż poprzednio. Mój mały minus nie jest wadą skreślającą album w żadnym stopniu i polecam płytę z czystym sumieniem.
Ocena:7/10
- Blood Red Throne – ”Sillskin” (2025) - 8 lutego 2026
- Creeping Fear – „Realm of the Impaled” (2025) - 8 lutego 2026
- Korypheus – „Gilgamesh” (2025) - 7 lutego 2026

