Chaos Over Cosmos kolejny raz zabiera nas w krótką (trwającą niewiele ponad 33 minuty), ale intensywną podróż, przenoszącą w otchłań wszechświata. Silnikiem wehikułu sterowanego przez Rafała Bowmana, multiinstrumentalistę pochodzącego z Bielska-Białej, są techniczne riffy, mnogość motywów, nieskazitelna produkcja (która przy tego typu graniu jest akurat plusem) oraz automat perkusyjny pracujący z precyzją obrabiarki CNC. Uroku tej muzyce dodają ambientowe tła. Jestem świadom, że jest to miks, który nie zachęci każdego, a niektórych może wręcz odrzucić. Kiedy jednak zdecydujecie się dać szansę temu wydawnictwu, warto podejść do niego z naprawdę otwartą głową.
Rafał jest muzykiem, który ewidentnie stawia na rozwój. Zaczynał przecież od progresywnego power metalu, by dojść do djentowej gitarowej nawałnicy. Pozornie dla niewprawionego ucha może ona sprawiać wrażenie (nomen omen) chaosu, jednak z czasem dostrzega się wyłaniający się z niego porządek. Z albumu na album Chaos Over Cosmos udowadnia, że w tym szaleństwie riffów, mnogości motywów i pozornej kakofonii naprawdę tkwi metoda.
Osobną kwestią są wokale. KC Lyon, który udzielał swych strun głosowych na dwóch poprzednich wydawnictwach tego międzynarodowego projektu, niestety opuścił ten świat. Chcąc dalej ciągnąć band, Rafał mógł pójść w dwie strony. Jedną było postawienie całkowicie na muzykę instrumentalną i w przypadku Chaos Over Cosmos nie byłoby to całkowicie pozbawione sensu, w końcu na The Hypercosmic Paradox aż dwa z pięciu numerów to kawałki instrumentalne. Z drugiej strony mógł też znaleźć nowego wokalistę. Wybrał tą drugą opcję. Dodajmy, że opcję dość egzotyczną, gdyż na omawianym albumie udziela się pochodzący z Pakistanu Taha „Yaheem” Moshin. Podziwiam dar Rafała do dobierania sobie współpracowników, gdyż Taha jest wyborem niemal idealnym. Jego growle szczególnie w takim When the Void Laughs podkreślają deathmetalowy pierwiastek w muzyce Chaos Over Cosmos.
Jeśli chodzi o kawałki instrumentalne, spójrzmy na pierwszy z brzegu, Nostalgia for Something that Never Happened. Utwór jest bardzo obrazowy, a nakładane na siebie riffy tworzą tak piękny obraz w głowie słuchacza, że właściwie wokal i tekst są tu zbędne. Oczywiście jest to utwór bardzo energetyczny, co stanowi pewien, prawdopodobnie świadomy, dysonans względem tytułu sugerującego nastrojowe granie.
The Hypercosmic Paradox to album, któremu warto dać więcej niż jedną szansę. Za pierwszym razem natłok motywów może być nie do przejścia, zwłaszcza dla niewprawionego słuchacza. Kiedy jednak damy mu szansę, możemy odkryć naprawdę kosmiczne rejony. Przy dłuższym obcowaniu z albumem każdy zapewne zada sobie pytanie, czy ten wszechświat to przestrzeń ciągnąca się w nieskończoność poza orbitą naszej planety, czy może przeciwnie – to „tylko” wnętrze jego głowy…
OCENA: 7/10
- Nullingroots – „Fourth Dimensional Dreamscape” (2026) - 9 kwietnia 2026
- Chaos Over Cosmos – The Hypercosmic Paradox (2025) - 15 marca 2026
- Gravewitch – „Gravewitch” (2025) - 9 listopada 2025
Tagi: Chaos Over Cosmos, djent, nowy album, polska, progressive, recenzja.






