Czwarta, ostatnia ze wznowionych nakładem BMG płyt zespołu Conception, nosi tytuł Flow. Jej oryginalna premiera odbyła się w 1997 roku pod szyldem Noise Records, a winylowe reedycje ujrzały świat we wrześniu roku zeszłego. Płyty Conception do tej pory nie były nigdy dostępne na najszlachetniejszym z nośników, więc gramofonowi wyjadacze otrzymali coś dla siebie.
Flow była ostatnią płytą nagraną przed rozpadem projektu. Wokalista Roy Khan „uciekł” po niej do Kamelot, a główny kompozytor Tore Otsby zajął się działalnością solową pod nazwą Ark. Krytycy ocenili album nieco niżej niż jego poprzedników, zarzucono mu ciągotki w stronę popu, elektroniki i generalnie komercyjne zabiegi. Słucham tej płyty raz chyba dziesiąty i cały czas nie mogę pojąć, dlaczego album został tak oceniony. Zdaję sobie sprawę, że 1997 rok minął dawno temu i muzyka od tego czasu jest nieco szerzej postrzegana, ale patrząc od strony prog metalu nie słyszę na tej płycie niczego, co by mogło być tak mocno niepożądane. Jest to album bardziej stonowany od poprzedników, bardziej klimatyczny, może nawet skierowany bliżej rockowych kapel, ale nadal dla mnie jest to progresja i żadnej zdrady tu nie słyszę, a popu tym bardziej (chyba, że zagranie ballady jest już byciem popowym). Owszem, power metalowe galopady i rwane łamańce odeszły tu prawie w zapomnienie. Balans w kompozycjach z ciężaru został przełożony na czarowanie przestrzenią i melodiami, ale – cały czas w progowym stylu. Obok debiutu jest to dla mnie najlepszy album Conception, bardzo dobrze skomponowany, przemyślany i zaśpiewany. Odejście Khana od powerowego wokalu procentuje tutaj i pokazuje go z bardziej romantycznej strony, z którą jest mu do twarzy. Nie słuchałem Kamelot zbyt wiele, ale mam wrażenie, iż mocno obniżył loty artystyczne, zmieniając prog na heavy metal, ale wiadomo – rachunki same się nie zapłacą. Mam wrażenie, że Flow nie został zrozumiany, bo przekroczył granice gatunków. Zespół zmienił się, delikatnie zawodząc oczekiwania, ale w moim uznaniu ci, którzy ich w ówczesnym czasie potępili, dzisiaj by ten album ocenili inaczej.
Produkcyjnie również nie odnajduję powodu, by się przyczepić. Odnowione brzmienie wchodzi gładko, penetrując pomieszczenie. Sound jest ciepły, czysty i naturalny. Tła klawiszowe tworzą przestrzeń, która robi świetną robotę dla całości, potęgując atmosferę. Dodając do tego odbiór z soczyście zielonego winyla, mamy produkt, którego ciężko nie polubić. Mnie ten album oczarował momentalnie i bardzo się cieszę, że dzięki wznowieniom miałem okazję dokładnie zgłębić dyskografię Conception.
- Blood Court – „The Burial” (2025) - 22 stycznia 2026
- Scorpions – „From the First Sting” (2025) - 16 stycznia 2026
- Wisdom In Chains – „Die Young” (2005/2025) - 15 stycznia 2026
Tagi: 2023, BMG, Conception, Flow, gramofon, Noise Records, prog metal, prog rock, Progressive Metal, płyta winylowa, recenzja, reedycja, review, wznowienie.






