Site icon KVLT

Cult Graves – „Strange Customs” (2021)

Nowe wydawnictwo z obozu Cult Graves to materiał kompilacyjny, zawierający dwa materiały zespołu. Głównym daniem jest nagrana w 2020 roku Epka Strange Customs, a uzupełnieniem jej jest demo z 2018. Całość swoim logo reklamuje Godz Ov War Productions, a premiera zaplanowana jest w końcówce lutego.

Jedyne czego udało mi się dowiedzieć o projekcie to fakt, iż pochodzi on ze Stanów Zjednoczonych. Nigdzie nie znalazłem składu, nazwisk, czegokolwiek. Jak mniemam taka otoczka może być atrakcyjna dla fanów złego metalu, a także pomóc muzykom z „czystym startem”, nieskalanym porównaniami do wcześniejszych nagrań, więc niech przemówi muzyka.

Cult Graves w moim odczuciu jest ansamblem silnie zapatrzonym we wczesne dokonania florydzkich legend Cannibal Corpse czy Deicide. Do brutalnego, dosyć chaotycznego stylu kapela dołożyła nieco wpływów ze sceny unholy death/black, a przede wszystkim popularne w tych kręgach brzmienie. Muszę przyznać, że taki zabieg psuje mi odbiór muzyki zespołu. Słuchając riffów, wokalu i sposobu gry na perkusji, uważam, iż materiały Cult Graves powinny brzmieć znacznie bardziej przejrzyście i mięsiście. Słyszałbym tu bardziej kierunek brzmieniowy pierwszych trzech płyt CC niż przykładowo Impiety. Partie gitar są na tyle techniczne, że w połączeniu z ich maksymalnie chaotycznym soundem otrzymujemy trudny do rozszyfrowania nawał dźwięków. Na domiar złego perkusja jest dosyć „cofnięta” w miksie i ciężko momentami wyłapać co autor miał na myśli. Gdzieś tu się zagubił w moim uznaniu balans między skuteczną młócką a parciem na bycie kultowym. Gdybym nie miał do porównania obok Epki demówki, to może bym taki zabieg położył na błąd w sztuce, ale słuchając obu materiałów, ewidentnie słychać, że projektowi zależy na tego rodzaju sonicznym ciosie. Ja niestety tego nie kupuję, aczkolwiek sama muzyka jest na tyle dobra, że niedopasowane brzmienie mnie całkowicie nie zniechęciło.

Jak wspominałem wyżej, Cult Graves zdradza spore zamiłowanie do szybkiego, nerwowego riffowania w stylu Cannibal Corpse z czasów Eaten Back to Life i Butchered at Birth, a wokale na Ep. w moim uznaniu stylizowane są na Chrisa Burnesa. Nie odbieram jednak tego za bezczelną zrzynkę, a raczej wyraźną inspirację, która w połączeniu z różnorakimi wpływami z innych rodzajów śmiertelnej sztuki daje już zarysy własnego stylu. Przebijając się przez kompozycje, odnalazłem dużą ilość ciekawych zagrywek, dobrych riffów i nośnych partii. Mam wrażenie, że ten materiał dopiero „zagadałby” jak należy na żywca. Moją uwagę zwracają motywy wolniejsze, gdzie chaos staje się jakby bardziej okiełznany, i gdzie nie trzeba się domyślać co jest grane.

Obcowanie z materiałami Cult Graves okazało się tak samo brutalne jak ich sztuka. Niecałe czterdzieści minut materiału potrafi zmęczyć narządy słuchu, a może ze mną jest coś nie tak. Możliwe, że zluzowanie nacisku zespołu na złowrogość, a skupienie się na mocniejszym brzmieniu, które lepiej by korespondowało z graną muzyką, dałoby lepszy efekt całości. Oba materiały zawarte na Strange Customs prezentują wysoki poziom i wiele wartościowych minut grania, ale gdzieś to się rozmywa w ogólnym rozgardiaszu. Jest dobrze, ale może być lepiej.

Ocena: 6/10

Cult Graves na Bandcampie.

Exit mobile version