Czernina — „Oszukać Listopad” (2025)

Przemierzając czeluści social mediów, coraz częściej napotykam wypowiedzi głoszące, że szczecińska formacja mimo wszystko wcale nie para się black metalem. Owszem, część słuchaczy uważa dotychczasowe dokonania grupy za odważne artystycznie kroki w nieznane, stawiane na rodzimej scenie BM, jednakże inni zdają się Czerniny w ogóle do niej nie zaliczać, wskazując na dźwiękową przewagę naleciałości o charakterze crustowym tudzież okołoposthardcorowym. Szczerze przyznaję, iż prywatnie kompletnie pomijam zabawy w podobne segregacje, gdyż black metal wciąż wydaje mi się przede wszystkim zjawiskiem, aniżeli po prostu zupełnie zwyczajnym gatunkiem muzyki. I to zjawiskiem nad wyraz plastycznym, a z tego powodu odmienianym przez zaskakujące, mnożące się w najdalszych zakątkach globu przypadki.

Przejdźmy do omówienia zawartości najnowszego dokonania tria. To wydawnictwo krótkie, acz niewątpliwie treściwe, bo choć Oszukać Listopad trwa niespełna 27 minut, czas trwania jest w tym przypadku atutem. Dzieje się tu bowiem naprawdę sporo i kolokwialnie rzecz ujmując, jest grane dość gęsto. Tak czy inaczej nie ma mowy o nudzie, a co równie ważne, wszystkie kompozycje zawierają pewne wspólne mianowniki, pozostając jednocześnie kompozycjami w pełni suwerennymi, niezależnymi od siebie nawzajem. Zapomnijcie więc o ciągłym powtarzaniu tych samych zagrywek. Otwierające Czekać na śmierć jak gwiazdy na noc kipi od zapożyczeń ze sludge’u, następne w kolejności Eigengrau bodajże najmocniej koresponduje z typowymi zabiegami znanymi z black metalu, serwując riffy grane tremolo, zespolone z perkusyjnymi blastami i akordami dysonansowymi, Zadając pytanie przykuwa uwagę charakterystycznym gitarowym hookiem, singlowy Oszukać Listopad rozpędza się, po czym nagle zatrzymuje, splatając wszystko w dysharmonii wzmocnionej przygnębiającym tekstem, Czas zamiast krwi przywodzi na myśl momentami Furię z okresu Księżyc milczy luty, a to jedynie część z atrakcji, które czekają na płycie Czerniny.

Momentami aż trudno uwierzyć, że za wszystkie zarejestrowane partie odpowiada jedynie trzech muzyków. Moim zdaniem trudno działać w charakterze power trio, ponieważ odgrywając materiał na żywo nie można umówić się z drugim gitarzystą, że ktoś w danym miejscu zagra solówkę lub dorzuci jakąś przykuwającą uwagę partię, urozmaicając materiał. Miło mi napisać, iż Czerninie czwarty instrumentalista zdaje się niepotrzebny, ponieważ nagrane utwory sprawiają wrażenie przemyślanych kompozycyjnie. I między innymi z tego powodu recenzowany tu album słucha się świetnie zarówno od deski do deski, jak i na wyrywki. Odmawiam natomiast odpowiedzi na pytanie: „czy najnowsza Czernina jest tą najlepszą?”. Trudno mi to stwierdzić, ponieważ lubię wszystkie wydane dotychczas dokonania szczecińskiego zespołu. Niemniej Oszukać Listopad to jedno z moich największych zaskoczeń końcówki 2025 roku. Nadróbcie ten krążek póki za oknem albo jest biało od śniegu albo totalnie szaro-buro, na przykład od dymów wydobywających się z kominów polskich domów.

Ocena: 8/10

Czernina na Facebooku.

Hubert Pomykała
(Visited 1 times, 11 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , .