Site icon KVLT

Darkened Nocturn Slaughtercult – „Mardom” (2019)

Po 6 latach od wydania ostatniego albumu Darkened Nocturn Slaughtercult powrócili z nowym materiałem. Po zespole, który na żywo rozpętuje prawdziwe piekło na scenie, i którego twórczość aż pulsuje mroczną, dziką energią, można się wiele spodziewać. Moje oczekiwania wobec Mardom były wysokie, ale – jak to często bywa – im więcej razy przesłuchałam album, tym bardziej zaczęłam go doceniać. Demoniczna horda pozostaje wierna wytyczonym wcześniej cechom charakterystycznym granego przez nich materiału. Mardom jest więc jednoznaczne ze skrzeczącym, upiornym wokalem Onielar i zaciekłym, ale niepozbawionym przebojowości brzmieniem. Mówiąc krótko i dosadnie, spragnieni blacku słuchacze otrzymują porządne naparzanie. Brak tu przełamywania konwencji czy radykalnych zmian, co wcale nie musi być negatywną cechą wydawnictwa – po Mardom warto sięgać.

Intro Inception of Atemporal Transition łączy ze sobą zniekształcony szum i zawodzenie. Dźwięki zostają zapętlone na niemal dwie minuty, zanim 9 ścieżek złowieszczego, ociekającego jadem black metalu, z którym DNS znakomicie sobie radzą, uderza z pełną mocą. Na uwagę zasługuje już pierwsza ścieżka „z prawdziwego zdarzenia”, czyli singlowe Echo Zmory, w którym zgodnie z tytułem rzeczywiście można wyłapać fragmenty polskich zdań. Utwór w całości po polsku to przy okazji świetne rozwiązanie, kiedy od ukazania się Nocturnal March zawierającym zaciekły Wicher Za Górami minęło 15 lat.
Kawałek zasługuje nawet na miano przebojowego, nie traci jednak przez to na sile, a opętańcza galopada kończąca utwór może być jedynie zachętą do przesłuchania albumu do końca. Może na początku wydawać się przewidywalnie, jednak muzycy o zróżnicowanie również zadbali.
Na przykład żeby nieco zwolnić, wciąż jednak zachowując nieokiełznany, przeszywający dźwięk, zespół proponuje posępne A Beseechment Twofold. Ściana dźwięku obecna na innych ścieżkach albumu rozrzedza się, pozostawiając przestrzeń dla monumentalnej, ponurej atmosfery.
Zarówno wspomniane utwory, jak i pozostałe kompozycje świadczą o tym, że DNS utrzymują wysoki poziom. Nie jest zaskoczeniem, że T.O.W.D.A.T.H.A.B.T.E. to konkretne uderzenie, Exaudi Domine rozpoczęte od wykrzykiwanego, złowieszczego „Satan, Satan!” przyprawia o dreszcz zachwytu, a mocne, finałowe The Sphere zostawia słuchaczy poturbowanych solidną dawką black metalowej agresywności.

Chociaż Mardom nie należy do najoryginalniejszych wydawnictw, jakie w ostatnim czasie miałam okazję przesłuchać, to nie potrafię się złościć na zespół za sięganie po sprawdzone środki. Brak innowacji to w zasadzie jedyne, co można zarzucić najnowszemu Darkened Nocturn Slaughtercult, bo albumu świetnie się słucha. Po prostu.

Ocena: 7,5/10

Exit mobile version