Site icon KVLT

Darkest Mind – „Oracle of Death” (2021)

Nie stronię w życiu od muzycznych powrotów do przeszłości, więc każdy album potrafiący zafundować mi podobny trip, przyjmuję z otwartymi ramionami. W rolę sponsora i przewodnika mojej ostatniej wycieczki wcielił się belgijski Darkest Mind, którego debiutancki album ukazał się w grudniu 2021 nakładem Immortal Frost Productions.

Szwecja, lata 90., bardzo specyficzny, przepełniony melodią i fantastyczną atmosferą black metal. To właśnie on zdaje się najmocniej płynąć w żyłach muzyki zawartej na Oracle of Death, stanowiącej udany hołd dla zespołów pokroju Dissection, Unanimated, Dawn, czy Ophthalamia. Gdybym miał wytypować najmocniejszą inspirację dla debiutu Belgów, to postawiłbym na The Somberlain, który pobrzmiewa mi na tym krążku zarówno muzycznie, tematycznie jak i duchowo.

Choć można oczywiście zarzucić Oracle of Death mocne odtwórstwo, ja wolę zwrócić uwagę na to, jak zgrabnie i sprawnie muzycy Darkest Mind radzą sobie w łączeniu jadowitej surowości z diabelnie chwytliwą i napędzającą całość (często niebanalną) melodią. Nie będzie zbyt dużej przesady w stwierdzeniu, że takie Prophecy of the Stillborn, Evoked by the Moon, czy Queen of Poison and Lust spokojnie mogłyby zostać uznane za zaginione dzieci wspomnianych legend, a cały krążek wydany w czasach świetności gatunku miałby szansę powalczyć o szerszą popularność i zapamiętanie.

Oracle of Death powinien trafić na ścisłą listę zainteresowań tych, których melodyjne oblicze bm przyprawia o szybsze bicie serca. Mnie poharatało.

Ocena: 8/10

Exit mobile version