Dead Twilight – „Fall of Humanity” (2023)

Kolejny dzień w życiu metalowego pismaka, kolejna nowa nazwa, kolejne miłe zaskoczenie i kolejny but na kaprawy pysk. Dead Twilight to włoski duet, którego korzenie sięgają początków lat 2000. We wrześniu bieżącego roku z pomocą francuskiej wytwórni Great Dane Records projekt wydał swój trzeci krążek, Fall of Humanity, który niniejszym mam zamiar w kilku słowach przybliżyć.

Na starcie, bez ogródek rzucę minusami tej pozycji. Okładka to obraz niejakiego Ivana B. Vega, obraz ten nosi tytuł Si Vis Pacem, Para Bellum, i jeżeli o mnie chodzi, to bardziej odpycha niż zachęca do sprawdzenia zawartości płyty. Nie wątpię, że muzykom chodziło o staromodny cover, ale mam wrażenie, że trochę przedobrzyli i odbieram okładkę jako kiczowatą, a nie old schoolową. Nuklearny wybuch, martwi żołnierze i bliżej niesprecyzowana złowieszcza postać to aż nazbyt wyeksploatowane tematy, a sam wykon obrazu też jakoś nie uwodzi. Zdecydowanie najsłabszy punkt programu i rzecz do poprawienia w przyszłości.

Po oczyszczeniu atmosfery zabierzmy się za zawartość muzyczną Fall of Humanity. Album trwa niecałe pół godziny i jest to idealny czas, by zniszczyć słuchacza intensywnością. Dead Twilight to bezkompromisowa maszynka do totalnej dewastacji dla fanów Hate Eternal, Nile czy nawet Mortician. Nisko strojone gitary rzadko kierują się w rejony wyższych dźwięków, przez co całość brzmi bardzo złowieszczo. Programowana perkusja ani na chwilę nie daje słuchaczowi odsapnąć, młócąc blasty przez większość czasu. W tym miejscu chciałbym pochwalić Lucę Bellante za sposób, w jaki te partie ułożył i za brzmienie, jakie dla bębnów wybrał. Perkusja brzmi tu naturalniej niż na niejednej płycie, na której rzekomo zarejestrowano żywe partie garów, dzięki czemu całości słucha się bardzo dobrze.

Pomimo sporej kondensacji agresji i brutalności w kompozycjach, album utrzymuje balans między skomasowanym atakiem a nośnością, co sprawia, że kawałki są zapamiętywalne (ach, te wolne partie w I Hate i Blood!). Co ważne, duet braci Bellante nie sili się na żadne sztuczne, „przebojowe” momenty. Panowie mają po prostu rękę do komponowania materiału, z łatwością pozostającego w głowie. Nad utworami unosi się złowieszczy, bardzo niski i brutalny wokal Marco, który wbił go zawodowo, wpasowując się swą barwą bez pudła.

Fall of Humanity jest przykładem na to, że w 2023 roku można nagrać klasyczny, brutal death metalowy album, silnie osadzony w starej szkole, ale też nieprzesadnie na nią stylizowany. Bracia Bellante mają metal śmierci w żyłach i proces tworzenia tej sztuki jest dla nich naturalny, instynktowny. Album odbieram jako szczery i prawdziwy do bólu. Z porównań chciałbym na końcu dodać jeszcze jedną pozycję, był kiedyś na polskiej scenie zespół Deception, który nagrał album Nuclear WindFall of Humanity to podobny sposób death metalowej ekspresji. Jeżeli lubisz Nuclear Wind, to nowa pozycja włoskiego duetu zdecydowanie jest też dla Ciebie.

Ocena: 9/10

Dead Twilight na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .