Kolejny dzień w życiu metalowego pismaka, kolejna nowa nazwa, kolejne miłe zaskoczenie i kolejny but na kaprawy pysk. Dead Twilight to włoski duet, którego korzenie sięgają początków lat 2000. We wrześniu bieżącego roku z pomocą francuskiej wytwórni Great Dane Records projekt wydał swój trzeci krążek, Fall of Humanity, który niniejszym mam zamiar w kilku słowach przybliżyć.
Na starcie, bez ogródek rzucę minusami tej pozycji. Okładka to obraz niejakiego Ivana B. Vega, obraz ten nosi tytuł Si Vis Pacem, Para Bellum, i jeżeli o mnie chodzi, to bardziej odpycha niż zachęca do sprawdzenia zawartości płyty. Nie wątpię, że muzykom chodziło o staromodny cover, ale mam wrażenie, że trochę przedobrzyli i odbieram okładkę jako kiczowatą, a nie old schoolową. Nuklearny wybuch, martwi żołnierze i bliżej niesprecyzowana złowieszcza postać to aż nazbyt wyeksploatowane tematy, a sam wykon obrazu też jakoś nie uwodzi. Zdecydowanie najsłabszy punkt programu i rzecz do poprawienia w przyszłości.
Po oczyszczeniu atmosfery zabierzmy się za zawartość muzyczną Fall of Humanity. Album trwa niecałe pół godziny i jest to idealny czas, by zniszczyć słuchacza intensywnością. Dead Twilight to bezkompromisowa maszynka do totalnej dewastacji dla fanów Hate Eternal, Nile czy nawet Mortician. Nisko strojone gitary rzadko kierują się w rejony wyższych dźwięków, przez co całość brzmi bardzo złowieszczo. Programowana perkusja ani na chwilę nie daje słuchaczowi odsapnąć, młócąc blasty przez większość czasu. W tym miejscu chciałbym pochwalić Lucę Bellante za sposób, w jaki te partie ułożył i za brzmienie, jakie dla bębnów wybrał. Perkusja brzmi tu naturalniej niż na niejednej płycie, na której rzekomo zarejestrowano żywe partie garów, dzięki czemu całości słucha się bardzo dobrze.
Pomimo sporej kondensacji agresji i brutalności w kompozycjach, album utrzymuje balans między skomasowanym atakiem a nośnością, co sprawia, że kawałki są zapamiętywalne (ach, te wolne partie w I Hate i Blood!). Co ważne, duet braci Bellante nie sili się na żadne sztuczne, „przebojowe” momenty. Panowie mają po prostu rękę do komponowania materiału, z łatwością pozostającego w głowie. Nad utworami unosi się złowieszczy, bardzo niski i brutalny wokal Marco, który wbił go zawodowo, wpasowując się swą barwą bez pudła.
Fall of Humanity jest przykładem na to, że w 2023 roku można nagrać klasyczny, brutal death metalowy album, silnie osadzony w starej szkole, ale też nieprzesadnie na nią stylizowany. Bracia Bellante mają metal śmierci w żyłach i proces tworzenia tej sztuki jest dla nich naturalny, instynktowny. Album odbieram jako szczery i prawdziwy do bólu. Z porównań chciałbym na końcu dodać jeszcze jedną pozycję, był kiedyś na polskiej scenie zespół Deception, który nagrał album Nuclear Wind – Fall of Humanity to podobny sposób death metalowej ekspresji. Jeżeli lubisz Nuclear Wind, to nowa pozycja włoskiego duetu zdecydowanie jest też dla Ciebie.
Ocena: 9/10
- Blood Court – „The Burial” (2025) - 22 stycznia 2026
- Scorpions – „From the First Sting” (2025) - 16 stycznia 2026
- Wisdom In Chains – „Die Young” (2005/2025) - 15 stycznia 2026
Tagi: 2023, brutal death metal, Dead Twilight, death metal, Fall Of Humanity, Great Dane Records, recenzja, review.






