Death Has Spoken – „Call of the Abyss” (2021)

Trafia mi się ostatnio do recenzji sporo ciekawych rzeczy z szufladki death/doomu. Nie opadł jeszcze na dobre kurz po odsłuchu debiutanckiej płyty Black Bood of the Earth, a w moim odtwarzaczu pojawiła się inny album krajowego przedstawiciela tej sceny – tym razem białostockiego Death Has Spoken.

Call of the Abyss, będący drugim krążkiem podopiecznych Ossuary Records, szczęśliwie nie popełnia grzechu szeregu płyt gatunku, zamykając 7 numerów w bezpiecznych 3 kwadransach. Zdąży się człowiek nacieszyć, nie odczuwając jednocześnie zmęczenia materiału.

Zaczyna się z wysokiego C, bo numer tytułowy, jest jednocześnie jedną z najbardziej udanych kompozycji na tym albumie. Podoba mi się szczególnie mariaż death/doomu z post rockowymi wtrąceniami, które tworzą nader interesujące połączenie. Lurking Fear jest nieco bardziej klasyczny, nie oznacza jednak, że mniej urokliwy. Riff prowadzący Woe także czyni sporo dobrego, co wraz z instrumentalnym Wilderness sprawia, że pierwszej połowy płyty słucha się z prawdziwym uśmiechem zadowolenia na twarzy.

Niestety przy snujących się Crawling to the Tomb i In Vain (choć ten drugi nr ratuje nieco pobrzmiewająca w tle gitarowa melodia) daje się odczuć lekki spadek ekscytacji. Rozumiem z grubsza zamiar twórców, brakuje mi jednak w tych numerach jakiegoś punktu kulminacyjnego, który definitywnie przytłoczyłby słuchacza ciężarem i mrokiem. Sytuację ratuje na szczęście zamykający płytę Under the Flame, z pobrzmiewającymi wyraźnie echami brytyjskiej sceny death/doom z Paradise Lost i My Dying Bride na czele.

Call of the Abyss to ciekawy i bardzo przyjemny krążek, choć nie we wszystkich momentach potrafiący jednakowo wciągnąć i zaabsorbować uwagę. Mimo wszystko polecam, szczególnie lubującym się w wolnych, ciężkich, melancholijnych i smutnych dźwiękach.

Ocena: 7/10

Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .