Epitome – „Goodbye My ROT” (2025)

Niecałe dwa miesiące temu rzeszowski Epitome we współpracy z Deformeathing Productions wypuścił swego kolejnego brutala. Mnie ich piosnki zawsze cieszą, więc nie było mowy, bym ominął Goodbye My ROT, która jest następczynią świetnej ROTend z 2022 roku.

Zacznijmy od brzmienia. Epitome zawsze dbał o sound na płytach, dzięki czemu rozpoznawani są jako grindowy czołg do niszczenia wszystkiego wokół. Przy nowej produkcji ślady położono w Torowa Studio w Rzeszowie, a miksy i mastering zlecono Haldorowi z Satanic Audio. Jak nie przepadam za jego remasterami dla starych, deathmetalowych albumów (np. Trauma, Pestilence), to przy nowościach zawsze się sprawdza. Nówka Epitome sadzi ostro i atakuje wulgarnością. Gitary posiadają sporo ciężaru i fajnego brudu, który jednak nie kładzie selektywności. Garki brzmią żywo i nadają całości dużej dynamiki. Utwory brzmią mięsiście oraz masywnie, a przez to bardzo bezpośrednio, co dobrze współgra z całym materiałem.

Na płycie znalazło się dwadzieścia jeden pozycji. Jak się możecie domyślać, są to progresywne suity przepełnione symfonicznymi popisami klawiszowymi, a teksty opisują proces wchodzenia w kryzys wieku średniego emopoety… Żart.

Epitome jest nadal nieokrzesany, nadal szybki i na wskroś agresywny. Jednak faktem jest, że na nowej płycie doszło do pewnych zmian stylistycznych, których się szczerze mówiąc nie spodziewałem. Jest trochę inaczej, ambitniej. Można powiedzieć, że w sąsiedzkiej masarni ktoś otworzył okno i wpuścił nieco powietrza. Nie powiem, żebym od razu załapał, o co w tym albumie biega. Byłem nastawiony na prostotę, świnie, a nie na odświeżenie receptury, więc Panowie wzięli mnie z zaskoczenia.

Co się zmieniło? Na pewno nie poziom agresji, bo tego tu jest klasycznie na pęczki. Jest ona jednak trochę inaczej uzyskana, utwory są bardziej szaleńcze i hałaśliwe. Zrobiło się też jakby poważniej, poza świetnym otwieraczem w postaci ROT (nie będę spoilerował) nie ma tu zbyt wiele humoru, a wiadomo, że Epitome zawsze się ocierał o odłam grindu, gdzie jest sporo miejsca na chory żart. Gdyby ktoś mnie spytał, z jakim zespołem zestawiłbym obecny styl Rzeszowiaków, to musiałaby paść nazwa Antigama. Nie dlatego, że słyszę wyraźne podobieństwa, bardziej dlatego, że widzę te dwie załogi jako grające różną muzykę, ale mieszczącą się w tym samym gatunku. Więcej porównań nie mam zamiaru przytaczać, bo Epitome swoim stażem wypracował już dawno unikalny styl i ewentualnie można inne kapele porównywać do nich.

Tymczasem w narodzie nadal nie ma brania na grindcore i zaczynam tracić cierpliwość, widząc jakie zespoły się promuje i słucha kosztem załóg dla mnie ciekawszych i pełnych wartości. Nówka Epitome zasługuje na uwagę, a band na szacunek i zaproszenia na gigi, festiwale. Jeśli zostanie olany, to się wku…..

Ocena: 9/10

Epitome na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , .