Kiedy Greg z Godz Ov War Productions podesłał mi debiut Torunian, postanowiłem z ciekawości tylko rzucić uchem przez dwie minuty. Skończyło się na tym, że przesłuchałem cały album od początku do końca, olewając drugą połowę meczu Francja – Albania. Co mnie tak wciągnęło? Oldskul proszę państwa. Wiekowy już jestem i czasem lubię posłuchać czegoś, co przypomina, czym się jarałem przeszło dwie dekady temu.
Mamy do czynienia z death metalem. W każdej recenzji Following The Ancient Path znajdziecie informację, że jest to death mocno inspirowany sceną szwedzką, pod czym i ja się podpiszę. Z zaznaczeniem, że wyczuwam też czasem wycieczki do Holandii i Polski i mam nadzieję, że nie tylko dlatego, że mam ostatnio problemy z uszami. Mimo wszystko tak to właśnie widzę- czasem pachnie Entombed czy Dismember, ale niektóre momenty przywodzą na myśl Gorefest, ale także i naszego Vadera. Jest więc soczyście, prosto i bezkompromisowo, bez bawienia się w jakąś szczególną ekwilibrystkę. To boks, a nie balet.
Ta pierwotna siła potrafi być nieźle połączona z pewną chwytliwością i przebojowością. Bez obaw, tych utworów na pewno nie usłyszycie w RMF FM, ale trzeba przyznać, że Eye of the Storm (chyba mój ulubiony), Incinerator, Hellish Imagery czy Biocentric szybko znajdują drogę do głowy.
Ambiwalentne odczucia budzi we mnie produkcja. Gitary masakrują ciężarem, a wokale są tak fajnie wyciągnięte, jakby Liam Tailor stał koło mnie i wrzeszczał mi wprost do ucha. Perkusja jednak to dla mnie załamka. Jest, a jakoby jej nie było. Niby słychać, ale jest tak schowana za tymi gitarami… Szkoda, przydałby się bardziej żywy, koncertowy sound bębnów, żeby jebnięcie w werbel było jak soczysty kop pod żebra. Bas także pozostawia trochę do życzenia. Bywa wyczuwalny, potrafi zrobić należyty dół i jeszcze bardziej dociążyć całość, ale w wielu momentach jest go za mało.
Żałuję też, że tak cicho są solówki (których swoją drogą mogłoby być odrobinę więcej). Chyba jedynym fragmentem, kiedy solo słychać jak trzeba, jest końcówka Mortal Prophecy, brzmi to wtedy naprawdę dobrze. Niestety w innych utworach fajne solówki chowają się za ścianę dźwięku. Szkoda, gdyby nie te mankamenty (przyzwoitej skądinąd) produkcji, ten materiał robiłby jeszcze bardziej.
Ocena: 7/10
- Venom – „In Nomine Satanas – The Neat Anthology” (2019) - 29 października 2019
- Rusza sprzedaż karnetów na Hellfest 2020 - 8 października 2019
- Knotfest & Hellfest – Clisson (20-23.06.2019) - 22 lipca 2019
Tagi: death metal, Eteritus, Following The Ancient Path, Godz Ov War Productions, old school, recenzja, review.






