Defense Records we współpracy z My Throne Promotions rozciąga swe skrzydła coraz szerzej, uderzając w kolejne mocne pozycje. Jedną z nich jest bez wątpienia nowy krążek małopolskiego Faeces, który po dziesięciu latach milczenia postanowił pokarać świat swoją brutalną sztuką. Album nosi tytuł Nihilominus i wydany został 18 maja tego roku.
Dla tych, dla których urocza nazwa Faeces (tłum. kał) jest nowa, załączam parę słów wstępu. Band powstał w 2001 roku z inicjatywy muzyków Mutilation, który możecie kojarzyć z wydawnictw Empire Records dodawanych do Thrash’ em All Magazine. Wśród zespołów, w jakich udzielali się muzycy pada także nazwa nieodżałowanej Serpentii, zatem Faeces już na starcie uderzał z mocnej pozycji. Do roku 2011 udało mu się nagrać trzy duże albumy, trzy splity i kilka demówek, by zamilknąć na dziesięć lat. Z rokiem obecnym otrzymujemy płytę numer cztery i niech drżą narody, jest to absolutny niszczyciel.
Trzydzieści pięć minut trwania płyty to spore wyzwanie dla słuchacza – gęstość i skomasowanie materiału jest bardzo wymagające. Brutalny death metal serwowany przez Faeces w bezpośredniej linii kojarzy mi się z Necrophagist (np. Fury), czyli upraszczając z takim Death na amfetaminie. Techniczne melodie ubrane są często w blasty i łamańce, a całość dopełnia bulgoczący bas, który bardzo często leci swoją drogą, wybijając wiele chorych melodii. Do porównań można dodać jeszcze kapele typu Deeds of Flesh (Despondency), z tym że muzycy Faeces wiedzą, kiedy przestać zagęszczać i nie przekombinować. Ich technika trzymana jest w ryzach i skupia się przede wszystkim na przejrzystym aranżu i punktowaniu bębenków agresją, a nie popisówkami na gryfach (których też jest kilka). Techniczne wybuchy poprzeplatane są mięsistymi, ciężarnymi wgniataczami w glebę i wraz z solówkami są to jedyne momenty, kiedy band zwalnia. Jednakże cała ta brutalność ma sens. Słuchając płyty nie ma wrażenia, że zespół na siłę chce coś udowadniać, on po prostu tak tworzy i w tej materii czuje się grubo.
Ciekawy jestem jak band prezentuje się na scenie. Muzyka, jaką wykonuje należy do wymagających wykonawczo i brzmieniowo, ale jestem pewny, że dobrze podana nie bierze jeńców. Płyty słucha się wyśmienicie, a kto się ze mną nie zgadza, niech pierwszy rzuci k… kamieniem.
Ocena: 9.5/10
- Final Gasp – „New Day Symptoms” (2026) - 24 lutego 2026
- Exhumed – „Red Asphalt” (2026) - 18 lutego 2026
- Blood Red Throne – ”Sillskin” (2025) - 8 lutego 2026

