Site icon KVLT

Flame, Dear Flame – „Aegis” (2021)

Flame, Dear Flame AEGIS 2021

Flame, Dear Flame to znów dobry strzał! Ci debiutanci mają to coś!

Po kolei. Ta płyta przeleżała u mnie kilka miesięcy, ale to chyba nie przypadek, bo ta muzyka pasuje idealnie do obecnie panującej jesiennej aury.

Aegis jest podzielona na dwie części: The Millennial Heartbeat (I, II, III) oraz The Wolves and the Prioress (I-IV). Pierwsza część to epicki doom metal, choć pod koniec trzeciego utworu gitarzysta zapędza się nawet w blackowe rejony w burzumowym stylu. Natomiast druga część włącza akustyczne tło w połączeniu z folkiem.

Ponoć w każdym gatunku muzyki metalowej zagrano już wszystko. I z grubsza to prawda, ale jak widać na żywych organizmach zespołów muzycznych – one nadal potrafią zaskakiwać. Ta płyta pomimo tego, że nie jest nowatorska, to jednak ma ten pierwiastek autentyczności i świeżości.

Ostatni raz taki zachwyt debiutem przeżywałem przy albumie Lucifer I grupy Lucifer. I nawet tak się złożyło, że obydwa wydawnictwa mają jedną ważną i wspólną cechę, czyli niesamowite damskie partie wokalne, które przypominają mi wokale takich grup jak Octavia Sperati czy Ava Inferi. Są przejmujące, pełne jesiennej melancholii. Sekcja rytmiczna oparta  na sprawdzonych doomowych riffach nie nuży, utwory się nie przeciągają. To bardzo spójny album. Warto też wspomnieć o przybrudzonym brzmieniu gitary, co dodaje całości old schoolowego klimatu.

Po przesłuchaniu płyty nie mam odczucia, że to doomowa nuda, tylko rozpoczynam odsłuch od początku. Mam nadzieję, że i Wy docenicie te 45 minut kapitalnej muzyki Flame, Dear Flame.

Ocena: 9/10

Exit mobile version