Ghost i EPki to już w zasadzie nierozłączna para. Od czasu premiery Infestissumam kapela prowadzona przez Tobiasa Forge’a po jakimś czasie od premiery każdego z longplayów wypuszcza na rynek mini-album z coverami oraz autorskim materiałem. Po świetnych If You Have Ghost oraz Popestar nadszedł czas na Seven Inches Of Satanic Panic, na którym dla odmiany usłyszymy jedynie autorski materiał zespołu. Jak sam tytuł wskazuje, na siedmiocalowym winylu znajdziemy dwa nowe utwory trwające łącznie odrobinę ponad siedem minut. Na nadmiar zawartości nie można więc narzekać, a co z jej jakością?
Zabawa konwencją trwa w najlepsze i trzeba przyznać, że Forge jest w tym absolutnym mistrzem. Zaprezentowany jako część zapowiedzi wydawnictwa Kiss a Go-Goat (czy tylko ja widzę tu nawiązanie do niezwykle popularnego w latach 60. klubu Whisky A Go Go, w którym przebijały się kapele takie jak chociażby The Doors?) stylistycznie jest bardzo zbliżony do Dance Macabre z Prequelle i części z was to zdanie zapewne wystarczy do wyrobienia sobie opinii na temat całości. Trzyminutowy kawałek mógłby ze wspomnianym utworem iść za rękę jeśli chodzi o najbardziej popowe wydanie Szwedów, jednak nie sposób odmówić mu tej niesamowitej chwytliwości, za którą zespół Forge’a bardzo cenię. Śmiem nawet stwierdzić, że przystępność Ghost większej publice jest teraz podana w najlepszym możliwym wydaniu. Na pierwszy plan wychodzą tu klawisze oraz jak zawsze świetny wokal lidera formacji (tym razem jako Papa Nihil, o czym dowiadujemy się ze wspomnianej zapowiedzi i co może tłumaczyć „diabelską” tematykę), a żwawy, choć skrajnie pop rockowy numer ma spore szanse na miejsce w setliście zespołu, gdyż wydaje się wprost skrojony pod wykonanie live. Drugim kawałkiem jest Mary on a Cross, który wprawdzie również nie grzeszy ciężarem, jednak jest czymś, czego po Ghost można było się zdecydowanie bardziej spodziewać. Mniej skoczny niż poprzednik, nawet pokusiłbym się o stwierdzenie, że balladowy, jednak wciąż chwytliwy numer ze świetnym refrenem, który można nucić już podczas pierwszego odsłuchu, ponownie z ważną rolą klawiszy i znakomitym wokalem Papy Nihila dla mnie mógłby wyznaczyć kierunek, w którym Forge podąży na piątym albumie kapeli.
Seven Inches Of Satanic Panic kontynuuje więc drogę zapoczątkowaną (nomen omen) na Prequelle, prezentując póki co najbardziej „lekką” wersję zespołu. Mnie to pasuje, w końcu nie od dziś wiadomo, że Tobias Forge ma rękę do pisania hitowych melodii, jednak jestem w stanie zrozumieć tych, którym taka konwencja się nie podoba, i którzy woleliby powrót do brzmień, jakie można było usłyszeć jeszcze na Meliorze. Cóż, może kolejny rozdział pisanej przez Ghost historii właśnie do tego doprowadzi.
Ocena: 8/10
Ghost na Facebooku
- Psychonaut – „World Maker” (2025) - 13 lutego 2026
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
Tagi: 2019, Cardinal Copia, ghost, Loma Vista Recordings, Papa Nihil, pop-rock, recenzja, review, Seven Inches of Satanic Panic, Tobias Forge.






