Amerykańska grupa Glassing w ubiegłym miesiącu powróciła ze swoim czwartym już albumem From the Other Side of the Mirror. Parający się wybuchową mieszanką gatunków skład swój nowy krążek wypuścił pod banderą Pelagic Records, a z tego punktu droga do zawitania na moim muzycznym radarze jest raczej prosta. Na szczęście już po pierwszym odsłuchu płyty mogłem śmiało stwierdzić, że niemiecka wytwórnia po raz kolejny trafiła z doborem swoich podopiecznych.
Ciężko przypisać nowy album Amerykanów do jakiejś jednej, jasno określonej szufladki gatunkowej. Na From the Other Side of the Mirror znajdziemy post metal, post hardcore, post rock, sludge, odrobinę blacku i shoegaze’u. Jak wspomniałem wcześniej: mieszanka wybuchowa, na szczęście zrealizowana z niesamowitym wyczuciem i smakiem, przynajmniej w większej części albumu. Na krążku znajdziemy pełne agresji strzały między oczy (Defacer, As My Heart Rots), numery o wiele bardziej stonowane i uderzające w łagodniejsze oblicze Glassing (najlepsze na płycie Anything You Want i Ritualist), kompozycje próbujące pogodzić jedno z drugim (Nothing Touches You, Nominal Will, Wake) oraz dwa niczego niewnoszące instrumentale (Sallow, The Kestrel Goes), które niestety wybijają z rytmu.
Odrzucając na bok te dwie nieudane kompozycje, zespołowi przez większość czasu udaje się skutecznie manewrować pomiędzy gatunkami, a wokalista Dustin Coffman spisuje się absolutnie rewelacyjnie zarówno śpiewając czysto, jak i wściekle wrzeszcząc. Odniosłem jednak wrażenie, że to co najlepsze, Amerykanie załadowali na pierwszą część albumu, a następujące po znakomitym Ritualist numery, choć wstydu Glassing nie przynoszą, nie potrafią złapać za jaja tak mocno jak ich poprzednicy. Najlepszy numer jest zresztą wrzucony na sam początek i niestety wrażenie, że zespół mógł na From the Other Side of the Mirror wzbić się jeszcze wyżej, towarzyszyło mi naprawdę przez większość czasu.
Co nie oznacza jednak, że jest to płyta zła. Po prostu jej highlighty są przynajmniej o półkę wyżej od reszty, co spowodowało u mnie lekki niedosyt. Tak czy siak, poleciłbym ją wszystkim miłośnikom wszelakich „postów” oraz nieoczywistego łączenia gatunków – nawet jeśli dojdziecie do podobnych wniosków co ja, to na pewno znajdziecie tutaj coś dla siebie.
Ocena: 7/10
Glassing na Facebooku
- Psychonaut – „World Maker” (2025) - 13 lutego 2026
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
Tagi: 2024, From the Other Side of the Mirror, Glassing, Pelagic Records, post-hardcore, post-metal, recenzja, review.






