Gojira – „Fortitude” (2021)

Z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że to jeden z najbardziej wyczekiwanych albumów tego roku. Od premiery Magmy minęło już pięć lat, co oznacza najdłuższą przerwę wydawniczą w dotychczasowej karierze Francuzów, sporo wody w rzece upłynęło również od premiery Another World, czyli pierwszego numeru zapowiadającego siódmą płytę zespołu. W końcu stało się, premiera Fortitude tuż tuż i niebawem będzie można obserwować, jak nowa propozycja Gojiry wzorem swojej poprzedniczki podzieli sympatyków kapeli.

Cóż, wygląda na to, że Gojiry takiej jak na pierwszych czterech albumach już nie ma. Ba, nie ma nawet Gojiry takiej jak na L’Enfant Sauvage. Fortitude w zasadzie kontynuuje ścieżkę obraną przez zespół na Magmie, więc jeśli na wydany przed pięcioma laty album ktoś kręcił nosem, to na nowe dziecko Francuzów zareaguje podobnie.  Nie powinno to stanowić zaskoczenia dla tych, którzy słyszeli numery promujące tę świeżynkę – mają one „magmowy” posmak, który przewija się też przez pozostałe utwory. Czasami nawet w zbyt oczywisty sposób – przykładowo takie New Found oraz Sphinx bardzo silnie zalatywały mi krzyżówką Stranded i Only Pain, ponadto w tym drugim bezproblemowo wyłapać można również echa utworu Magma. The Trails sprawia za to wrażenie tutejszego odpowiednika Low Lands – łagodniejszego, ale pięknie zaśpiewanego, a zwrotki marszowego The Chant nasuwają skojarzenia z The Shooting Star (co nieco rekompensuje rockowa, bardzo ładna solówka w drugiej części utworu). Nie brak też kawałków brzmiących po prostu jak Gojira, takich jak promujące album Born For One Thing czy Into the Storm (świetny refren). No i jest też zamykający Fortitude Grind, który brzmi jakby był żywcem wyjęty z okresu The Way of All Flesh czy L’Enfant Sauvage. Również przy plemiennych rytmach Amazonii i jej ekologicznej tematyce fani kapeli powinni poczuć się jak w domu.

Wbrew powyższemu, zespół nie stoi w miejscu, a jego muzyka wciąż ewoluuje choć nie jest to skok tak zauważalny, jak w przypadku albumu piątego czy szóstego. Już w wymienionych powyżej utworach zauważyć można, że proporcje między czystym wokalem Joe Duplantiera a jego growlem zmieniły się na korzyść tego pierwszego. Czy to dobra zmiana, czy niekoniecznie, pozostawiam każdemu do własnej oceny, od siebie dodam, że Joe śpiewa na Fortitude tak dobrze jak nigdy. Zmniejszenie natarcia sprawiło, że muzyka zespołu zyskała też więcej przestrzeni i piosenkowości, momentami ocierając się wręcz o rockową przebojowość (refreny New Found czy najlepszego na płycie Hold On będą zapewne chóralnie skandowane na najbliższych koncertach zespołu). Na szczęście zespół nawet w tych lżejszych numerach potrafi wciąż przyatakować ciężkim, ale bujającym riffem przypominającym słuchaczowi, że to wciąż Gojira.

Nie ukrywam, że przekonanie się do Magmy zajęło mi sporo czasu. W przypadku Fortitude było znacznie łatwiej, być może dlatego, że fragmenty materiału są uderzająco podobne do tego, co ukazało się pięć lat temu. No właśnie – pięć lat. Nowy album Francuzów to prawie wyłącznie udane utwory (wykluczam tutaj nudny Another World oraz instrumentalny utwór tytułowy stanowiący intro do The Chant), jednak powtarza się tutaj zdecydowanie zbyt wiele patentów wykorzystanych na poprzedniczce, abym nie odczuwał delikatnego rozczarowania tym, co po tym długim oczekiwaniu trafiło w moje ręce. Momentami wydawało mi się, że zespół komponując wspomniane wcześniej poszczególne utwory z nowego wydawnictwa, podrasował nieco pomysły czy nawet odrzuty z poprzednich sesji, aby można wypuścić je znowu pod nowymi tytułami.

Niezależnie jednak od tego, jak wyglądało powstawanie materiału wydanego jako Fortitude, siódmy długograj Gojiry to kolejna pozycja w ich dyskografii, przy której z powodzeniem się bawiłem. Słucha się tego dobrze i jeśli najbardziej lubicie te melodie, które już znacie, to śmiało możecie dodać do oceny końcowej jedno oczko. Mnie ta miejscowa odtwórczość nieco raziła, stąd też końcowy werdykt jest taki a nie inny. Niemniej wydany przez Roadrunner Records krążek wróci do mojego odtwarzacza jeszcze nie raz, nie dwa.

 

Ocena: 7.5/10

Gojira na Facebooku

 

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .