Halny – „Zawrat” (2024)

halny-zawrat_cover-art(1)

Czytając w sieci komentarze dotyczące zespołu Halny, spotkałem się głównie z prymitywnymi i nie do końca zabawnymi śmieszkami z nazwy kapeli, między którymi dało się wyłapać pojedyncze dobre opinie o tym, co powinno być najważniejsze, czyli muzyce. Nie dajcie się zwieść neandertalom – ten złożony z szerzej nieznanych członków zespół wysmażył debiut tak znakomity, że niejedna bardziej doświadczona i uznana formacja mogłaby spoglądać na wydany przez Via Nocturna Zawrat z zazdrością.

Halny powiewa w klimatach, które w krajowym black metalu są doskonale znane. Jest tu sporo melodii kojarzących się z trendami zapoczątkowanymi lata temu przez Mgłę i troszkę progresywnego zacięcia prezentowanego przez Furię w początkowym okresie jej działalności. Są też utrzymane w górskiej tematyce polskie teksty (w tym wiersze Franciszka Nowickiego i Kazimierza Przerwy-Tetmajera), wykrzyczane na tyle czytelnie, aby nie było większych kłopotów ze zrozumieniem. Przyczepić nie mogę się również do produkcji, która jest bardzo klarowna i doskonale słychać każdy z instrumentów (nagrania miały miejsce w Turnia Studio, więc również i tutaj wszystko się zgadza). Szkoda jedynie, że tych dobroci panowie nie umieścili na krążku zbyt wiele, bo jedynie „chrystusową” liczbę minut rozłożoną na sześć kompozycji. Na szczęście w tym niestety dość krótkim metrażu nie ma miejsca dla żadnego zjazdu poniżej bardzo dobrego poziomu. Mało tego, udało się zespołowi wysmażyć trzy absolutne bangery, czy jak kto woli petardy – otwierający płytę tytułowy Zawrat, jego muzyczną kontynuację w postaci Limby oraz najmocniej kojarzący mi się z Nihilem i spółką Faust, które to na koncertach formacji powinny bezproblemowo porywać publikę do ruchu. Dzięki umiejscowieniu dwóch z nich na początku tracklisty, debiut Halnego siadł mi już od pierwszych kilkunastu sekund pierwszego odsłuchu, bezproblemowo stając się z miejsca jedną z lepszych premier w polskim blacku, jakie dane mi było słyszeć w ostatnich miesiącach.

Przyczepić mogę się jedynie do jednej kwestii – braku książeczki z tekstami w przygotowanym przez Via Nocturna wydaniu fizycznym. To jednak szczegół, z którym nietrudno sobie poradzić po prostu przysłuchując się wokalom. Cała reszta, zarówno wydania, jak i oczywiście ta muzyczna, jest tip-top. Szczerze myślę, że Halny ma w swoim ręku wszystkie atuty potrzebne do tego, aby dołączyć do grona tych poważniejszych graczy na polskiej scenie. Czekam na jakiś koncert w pobliżu oraz już teraz na kolejne wieści ze studia, a Wam wszystkim gorąco polecam ten materiał.

Ocena: 9/10

Halny na Facebooku

 

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .