Wchodzę na służbową stronę, a tam Naczelny poleca mej uwadze enigmatyczny twór: HexHorn i ich debiutancki album- Waking Of Death. Z racji, że mój plebejski gust jest raczej znany, mogę oczekiwać prostej, acz sugestywnej muzy. Od początku HexHorn jednoznacznie jest prosty do zdefiniowania. To sprawny miks death i thrashu. Lata temu były kapelki typu Malevolent Creation czy Sepultura, które w podobnym stylu młóciły. Jedne bardziej brutalniej, inne finezyjniej. Łączył je styl, gdzie motoryka, solówki świetnie się uzupełniały, a noga z łatwością wystukiwała takowe rytmy. HexHorn to właśnie kapela młócąca w tych klimatach. Bez klawiszy, na siłę połamanych rytmów.
HexHorn jest z Katowic, a to miejsce zobowiązuje. Śląsk, wiadomo: Kuźnia metalu. Mamy zatem proste (pozornie), sugestywne patenty plus nieodłączną motorykę. Szybko przypadli mi do gustu. Swoją drogą fajna nazwa. Żadne endżel coś, kannibal coś.
Można doszukiwać się wpływu, nawiązań do wielu znanych kapel, chociażby Bolt Thrower, czy Asphyx, a nawet… Six Feet Under. Jak również nieco Szwecji, nawet … Amon Amarth mi tu zamajaczył, ale ten z początkowego, mniej ugrzecznionego etapu. HexHorn to agresywna, pełna melodyki porcja metalu.
Zresztą, czy przy słuchaniu nowej kapeli musicie mieć takie czytelne wskazania? Nie sądzę. HexHorn gra thrash/ death metal, z gatunku tych chwytliwych, które włączycie sobie po drodze do pracy, by jakoś schłodzić wkurzenie poranna pobudką, niewyspaniem i oglądaniem mord współpracowników… Ewentualnie opcja optymistyczna, leżycie z kuflem zimnego piwa… Muza się sączy, macie cały wszechświat w poważaniu.
Chłopaki są krótko na scenie, ale są głodni grania, co czuć w każdym dźwięku Waking Of Death. Chętnie obejrzałbym HexHorn na żywo. Sprawdzona muza na dobry koncert klubowy.
Nie wspominałem o świetnym basiście, który nie jest tłem. Ale też musiałbym napomknąć też o perce i całej reszcie. Potem musiałbym wspomnieć, że są fajne solówki (a jakie kuźwa miałyby być?!), ciekawe zagrywki, można by tak bez końca wymieniać. Ale po co? Macie link do otwierającego album Suffering. Starczy. Mnie już nim kupili. Dalej jest równie dobrze.
Jedynie przyznam, że nie wgłębiałem się w liryki. Ale nie sądzę, by był tam traktat o moralności. Zresztą dopytam w wywiadzie. Kończąc ten wywód: HexHorn na swoim debiucie podszedł do sprawy fachowo, nie ma tu mielizn czy poczucia, że można było coś zrobić lepiej. Plus dla nich. Szanują swoją szansę, debiutuje się raz, straty dennym startem ciężko odrobić. Na szczęście im się powiodło.
Wiem, że obecnie poszczególne labele chcą sięgnąć do waszej kieszeni, wciąż je drenują, ale tym razem mówię Wam to ja: warto sprawdzić debiut HexHorn, by po prostu spędzić kilkadziesiąt minut z fajną płytą. To jak randka ze swoją dziewczyną: seks może będzie nieco przewidywalny, ale będzie na pewno. Tylko bądźcie grzeczni. I przynieście kwiaty. Z HexHorn: starczy piwo. A warto „zaliczyć” ten album.
Ocena: 8,5/10
Płytę można zakupić w sklepie wytwórni Via Nocturna –> tutaj.
- Agathocles & Psychoneurosis – „War Fetisjists Kill / Grind Resurrection” (2018) - 18 czerwca 2018
- Bottom – „Epidemo” (2018) - 18 czerwca 2018
- Indignity – „Realm of Dissociation” (2017) - 8 marca 2018
Tagi: Death, debiut, Hexhorn, katowice, Malevolent Creation, Sepultura, Suffering, thrash, Waking Of Death.






