Mimo wydania jedynie trzech pełnych albumów Holy Death stanowią i stanowić będą ważny kawałek historii polskiego black metalu. Przypomnieć o tej legendarnej formacji postanowiło Old Temple Records wydając w ubiegłym roku wznowienia jej dwóch ostatnich longplayów, do tego momentu niesamowicie trudno dostępnych. Reedycja The Knight, Death and the Devil to wzór tego, jak podobne wydawnictwa powinny się prezentować.
Zacznijmy od okładki – grafika autorstwa Chrisa Moyena moim zdaniem wygląda lepiej niż zdobiąca pierwsze wydanie rycina Dürera. W samym booklecie znajdziemy zawiłą historię zespołu oraz powstawania albumu opisaną przez Necronosferatusa, zdjęcia członków kapeli i teksty utworów. Książeczka to jednak tylko dodatek, a prawdziwym mięskiem jest to, co na krążkach.
Tak, krążkach. Nowe wydanie The Knight, Death and the Devil jest pod względem cieszącej uszy zawartości niezwykle bogate i rozrosło się z jednej płyty CD do dwóch. Na pierwszej z nich znajdziemy oryginalny album plus sześć bonusowych wersji instrumentalnych wybranych pozycji z tracklisty. CD #2 to z kolei alternatywny, przygotowany specjalnie na potrzeby wydania winylowego mix krążka (różnica jest słyszalna) oraz dwa niepublikowane wcześniej covery, które nie weszły na oryginał (Heavy Metal Świat autorstwa TSA oraz Flower’s Red pierwotnie wykonywane przez Sabbat). W sumie dostajemy więc 136 minut grania – ponad dwa razy więcej niż w 2005 roku.
Grania nie byle jakiego, bo, wbrew moim obawom, ten materiał nie tylko wciąż się broni, ale nadal wypada świetnie! Surowa produkcja dodaje mu uroku i choć moje lekkie kręcenie nosem na czysty wokal jest już praktycznie tradycją – nadal nie wiem, po co zespół nagrywał recytację Lucifera Micińskiego – tak energia płynąca z tej mieszanki wczesnego Bathory ze speed/thrash metalowymi patentami zaraża słuchacza nawet dziś, siedemnaście lat po premierze krążka. Ostatni album Holy Death to nie tylko kopalnia świetnych riffów, ale też mroczne i klimatyczne intra, lekko folkowe elementy, nieinwazyjne klawisze, zróżnicowany wokal, dźwięki średniowiecznej bitwy, rewelacyjny monolog Ala Pacino z filmu Adwokat diabła… nudzić się nie sposób.
Chwała więc Old Temple za tę reedycję, bo to znakomita okazja do uzupełnienia swoich kolekcji arcydziełem (dla metali starszych) bądź po prostu do zapoznania się z tym klejnotem polskiej sceny (dla metali młodszych) – i to na dodatek w tak cholernie bogatym wydaniu. Gliwicki label ponownie udowodnił, że jak mało kto zna się na robieniu tego typu wydawnictw. Mam cichą nadzieję, że jest szansa na dwie pierwsze pozycje z katalogu Holy Death.
Ocena: 9.5/10
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
- SaintSombre – „Earth/Dust” (2024) - 12 stycznia 2026

