Holy Death – „Triumph of Evil?” (1996/2024)

Brakujący puzzel uzupełniony: w ubiegłym roku Old Temple wypuściła kolejne z serii wznowień klasycznych dokonań rodzimego blackmetalowego klasyka – Holy Death. Po reedycjach Abraxas, The Knight, Death and the Devil (dwupłytowych) oraz Forever Burning Ashes i demówki Evil nadszedł czas na następny element – dwupłytowe wydanie pierwszego pełnoprawnego albumu grupy, Triumph of Evil.

W klasycznym stylu Old Temple, nowe wydanie pierwotnie wypuszczonego w 1996 roku krążka powinno zadowolić nawet tych najbardziej wybrednych. Oprócz oryginalnego albumu zremasterowanego przez M. z Mgły dostajemy również drugą płytę (oczywiście złotą), na której znajdziemy pierwsze cztery utwory oryginału nagrane z Gerardem Niemczykiem, ponadto The Journey i Without Mercy usłyszymy w aż trzech wersjach. Booklet zawiera zaś bogato opisaną przez samego Necronosferatusa historię stojącą za Triumph of Evil? oraz poprawione teksty utworów, gdyby ktoś chciał mocniej zagłębić się w przekaz stojący za tym klasycznym już krążkiem.

Historia historią, bonusy bonusami, a czy oryginalny materiał niespełna trzydzieści lat później zostawia jeszcze pozytywne wrażenie? Otóż tak – Triumph of Evil? wciąż się broni. Choć w warstwie gitarowej jest to płyta dość prosta i mało wyszukana, odsłuchanie jej w dobie coraz bardziej udziwnionych blackmetalowych wydawnictw jest wręcz nieco odświeżające. Niespieszne tempo, któremu momentami bliżej nawet do doomu niż do black metalu, pozwala w pełni wybrzmieć złowrogiej atmosferze nagrań, mądre i nienachalne użycie sampli oraz klawiszy potęguje klimat, nadając całości lekko „epicki” ton, kojarzący się z niektórymi dokananiami Bathory. Posłuchajcie zresztą takiego The Son of the Gloomy Truth czy To the Christians – no po prostu miód!

Wprawdzie we wznowienie Triumph of Evil? można było zaopatrzyć się dziesięć lat temu dzięki Witching Hour Productions, jednak nawet jeśli wtedy to zrobiliście, to nie byłoby głupim pomysłem sięgnięcie po ubiegłoroczne wydanie Old Temple, które myślę, że można określić jako edycję kompletną. Dla miłośników polskiej sceny jest to must have absolutny, dla całej reszty prawdopodobnie okaże się ona bardzo przyjemną podróżą w przeszłość, podczas której upływ czasu nie wydaje się aż tak odczuwalny, jak możnaby zakładać.

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .