Czas na świeżą krew na naszych łamach. I.N.C, czy też Insane Noise Creator, to załoga stacjonująca w Trójmieście. Zespół składa się z doświadczonych na scenie muzyków – tu pozwolę sobie wymienić kapele takie jak Grin, Ropień, Trauma, Pneuma czy Tehace, więc nie ma mowy o składzie złożonym z debiutantów. I.N.C. datuje swoje początki na 2006 rok, ale dopiero niedawno postanowił nagrać muzykę i podzielić się nią z metalową sceną, dzięki wydawnictwu kompilacyjnemu, na którym znajdują się materiały w postaci pełnego albumu zatytułowanego Transdimensional Thing i Epki Neuromancer. Materiały nagrano kilka lat temu, ale swą premierę na fizycznym nośniku miały pod koniec roku ubiegłego za sprawą wydawnictwa SadZone Records.
Znałem bardzo dobrze zespół Grin, z którego wywodzi się wokalista i gitarzysta I.N.C., Marcin Kurt Borzęcki, i czułem, że jego drugi projekt może mieć w jakimś stopniu wspólną z Grin materię. Nie myliłem się, jednak muzyka obu składów jest na tyle inna, że nie ma problemu by je odróżnić. Insane jest innym tworem, choć postawionym na podobnych inspiracjach i ambicjach. Debiut I.N.C. okazał się dobrze wyprodukowanym (prawdopodobnie w domowym studio) albumem, który jest odpowiednio mocną wizytówką zespołu. Panowie postawili zdecydowanie na nowoczesną odmianę thrashu, która nie boi się inspiracji z innych gatunków, ale też nie wypiera klasyki. Muzycy chcą wygenerować własny styl, to słychać. Z wielu składowych kompilują ciekawą mieszankę, stawiającą na otwartość stylistyczną i energetyczny przekaz. Wyłapuję tu małe niedoskonałości aranżacyjne, ale kierunek jest jak najbardziej właściwy i obiecujący. Szybsze partie wymieniają się z bardziej technicznymi zwolnieniami i świetnymi, odjechanymi solówkami, czasami zahaczającymi bezpośrednio o Meshuggah (te wpływy da się wyłapać nie tylko w solówkach).
Z innych nazw pokazujących kierunek I.N.C. wymieniłbym na pewno Voivod, Fear Factory i Strapping Young Lad, które mieszały w muzyce sporo łamanych rytmów, elektroniki i generalnie szerokiego spektrum rażenia. Obok bardziej odjechanych inspiracji można tu wyłapać w riffach także starocie w stylu Death, Sadist czy może nawet Sacred Reich (jest tu coś z amerykańskiego, klasycznego thrash metalu). Wszystkie te wpływy połączone ze sobą przeżerają się wzajemnie odpowiednio, tworząc interesującą jedność.
Jedyne, co na ten moment mógłbym zarzucić zespołowi, to brak decyzji, jaką formę nazwy będą używać. Na płycie mamy I.N.C., ale na Metallum czy YouTube należy szukać już Insane Noise Creator. Myślę, że takie podejście niepotrzebnie utrudnia dotarcie ludzi do zespołu i jest marketingowym błędem.
Poza tym wszystko się zgadza. Patrzę optymistycznie w przyszłość, licząc na rozwój zespołu i kolejne, ambitne nagrania. Sfera, w jakiej muzycy postanowili się poruszać, należy do tych, które zawsze będę dopingował i wspierał. W naszym kraju jak do tej pory ambicję muzyczną z reguły się kara, miast chwalić, i czas najwyższy byłby to zmienić.
Ocena:7,5/10
- Pierwsza edycja PSYCHOSHOW - 25 marca 2026
- Kingdom of the Lie – „About the Rising Sun” (1993/2025) - 21 marca 2026
- MESSIAH, HELLFUCK, BRÜDNY SKÜRWIEL – GDAŃSK (13.03.2026) - 17 marca 2026

