Incarnate – „Nenasytní Červi” (2025)

Czeski Incarnate buja się po scenie od 2004 roku, ale dorobek nagraniowy ma jak na ten staż niewielki. Demo, split, jeden pełniak i w tym roku Ep zatytułowana Nenasytní Červi. Płytka została wydana 30 czerwca 2025 roku we współpracy Maximed Records z rodzimą Defense Records.

Nazwa zespołu nie jest specjalnie oryginalna, a muzyka też niekoniecznie odkrywcza. Czesi postawili na grindcore (a jak) i to taki z gatunku wesołych. Ep to krótki strzał, trwający około dziesięciu minut i trzeba przyznać, że dzieje się w tym czasie bardzo dużo. Mamy tu śmiechowe intra, wypierdziane outro, skoczne patenty do tańca, kupę blastów, agresji, prosiaków oraz innych ciekawych wymiocin wokalnych. I tak jak napisałem wcześniej, nie jest to przesadnie oryginalna sztuka, ale według mnie skuteczna, w punkt. Materiał mija szybko, a w trakcie jego trwania bawię się dobrze. Nie wiem, jak zniósłbym na przykład 40 minut takiego rzygu, ale nie ma co się okłamywać – takie kapele nie nagrywają długich albumów, więc jest to raczej rozkmina na zasadzie hipotetycznej. Nenasytní Červi kosi skutecznie do tego stopnia, że mam chęć zobaczyć Incarnate na żywo i pobaunsować przy ich penerskiej muzie.

W swojej wadze Incarnate jest silnym zawodnikiem i zaprzeczeniem dla malkontentów twierdzących, że „kiedyś to był grindcore, a dziś to już nie ma grindcore’a”. Uważam, że Nenasytní Červi to obowiązkowa jazda dla maniax odwiedzających Obscene Extreme Festival z jego wszystkimi sonicznymi patologiami. Jest to Epka pozbawiona napinki, mroku rodem z odbytu, srania wyżej dupy i przerostu formy nad treścią. Ot, taki good and simple entertainment for extreme people.

Ocena: 7/10

Incarnate na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .