Indignity/Krocophile – „A Cold – Blooded Torture Chamber” (2020)

Bardzo długo nie miałem okazji popełnić recenzji do kompletnej rzeźni. Niniejszym biegnę to naprawić, bo dostałem brutalną przesyłkę od Indignity, zawierającą ich ostatni split z Krocophile, noszący tytuł A Cold – Blooded Torture Chamber. Krążek wydany został przez brytyjską Rotten Music 12 września 2020 roku.

Komnata Tortur to jedynie sześć kompozycji, trwających łącznie dwadzieścia minut, ale co to jest za ładunek agresji to normalnie poezja. Każdy z zespołów wykonał po trzy akty i każdy z tych ciosów wgniata w fotel, miażdżąc zapomnianego pilota pod tyłkiem. W pierwszym rzucie uderzają nasi brutale z Rybnika, czyli Indignity, którzy są przeze mnie obserwowani od samego początku (miałem także okazję poznać muzyków osobiście i pozostawili na mnie pozytywne wrażenie tak jak sztuka przez nich grana). Trójeczka proponowana przez nich to absolutny hołd dla amerykańskiej szkoły niszczenia dźwiękami, słychać tu Suffocation, Beheaded, Internal Bleeding czy Cannibal Corpse ery Tomb of the Mutilated. Wraz z nowym wokalistą, Bolem, zespół wskoczył na nowy poziom brutalności. Wokalista proponuje poza standardowymi gutturalami różnorakie prosiaki i odgłosy kojarzące się z tymi znanymi ze szkolnych warsztatów, czyli dźwiękami wiertarek stołowych lub szlifierek kątowych. Jego sposób rozpisywania wokali wybił Indignity z lekkiej monotonności, którą można było zauważyć na długograju Realm of Dissociation (2017). Nowe kawałki same w sobie są poważnym krokiem naprzód, ale dodatkowa wymiana frontmana w moim uznaniu znacznie poprawiła ich skuteczność. Warto także nadmienić, iż matex nagrany został w Heinrich House Studio, co zaowocowało potężnym, dynamicznym soundem. Z nieświętej trójcy kompozycji Indignity stawiam na otwierający Obscene Basement Desires, który wyjątkowo mocno robi mi dobrze. Cannibalowe riffy i wokale wymieszane zostały z wyjątkowo szybkimi blastami i obowiązkowym ciężarem w środkowej części utworu, po którym nie ma czego już zbierać. Esencja brutalności i brawa dla naszych polskich ziomeczków.

Na pozycji drugiej wcześniejsze ciosy poprawiają reptilianie z Krocophile, dla których split jest pierwszym wydawnictwem w historii. Amerykanie na A Cold – Blooded Torture Chamber przedstawili się należycie, uderzając nieco mniej technicznie od Indignity, ale nie mniej brutalnie. Kroco nie stroni od slamu, szybkich stóp i maksymalnie brutalnego wokalu. Utwory zostały wyprodukowane przez Tj’a odpowiedzialnego za gitary i perkusję w zespole, i nie da się ukryć, że ten człowiek wie jak powinien brzmieć jego zespół. Samą muzykę skierowałbym do fanów Katalepsy, Kraanium i wszelakich świniakowatych miazgatorów. Jak na trzy kompozycje dzieje się w nich wiele i mam wrażenie, że pełen album zawierający muzykę utrzymaną w podobnym klimacie dałbym radę łyknąć bez problemu i jakiegokolwiek znudzenia, choć przyznaję, iż nasze Indignity wypada nieco bardziej dojrzale w tym starciu. Nie zmienia to faktu, że trójeczka od Krokophile jest bardzo mocna i łamie kości bez większego wysiłku. Z ich wystrzałów z kolei stawiam na utwór zamykający cały split, zatytułowany Lamian Concubine, który rozpoczyna jakieś prawdopodobnie pochodzące z mangi intro. Utwór zbudowany jest głównie na brutalnych zwolnieniach i ciężarach, które rozkręcone do maksymalnej głośności mogłyby wypierdzieć mebrany z głośników. Warto to wszystko sprawdzić.

Ocena: 9/10

Indignity na Facebook’u.
Krocophile na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , .