Kilka tygodni temu trafił w moje ręce materiał, który mam nadzieję jest zapowiedzią świetlanej przyszłości dla jego twórców. Materiał ten jest jednocześnie debiutem, jak i dalszym ciągiem działalności. Taka sytuacja była możliwa dzięki zmianie nazwy i rozbudowaniu składu projektu pierwotnie nazwanego Ihumanity. Pod tym szyldem działał i samodzielnie nagrał kilka demówek Tom Dziękowski, by ostatecznie w roku 2017 przemianować go na Inhumanity Vortex i złożyć pełen skład (pozostając nadal głównym kompozytorem muzyki). W roku 2018 rozpoczęły się nagrania Ep Reverse Engineering. Proces został rozpoczęty w domowym studio (uwaga) Kevina Paradisa, którego możecie znać z Benighted, Agressor i wielu morderczych perkusyjnych coverów zamieszczonych na YouTube. Prócz Kevina skład uzupełnili Lech Fiodorczyk na wokalu, Jarosław Jefimiuk (Via Mistica) na basie i Michał Franczak (Bright Ophidia) na sentyzatorach. Materiał w dalszej części rejestrowany i zmiksowany został w Hertz Studio w Białymstoku.
Nie miałem okazji natrafić na nagrania Inhumanity, więc nie jestem w stanie odnieść się do progresu, jaki został poczyniony na przełomie przemian organizacyjnych zespołu. Jestem za to w stanie ocenić poziom nagrań mieszczących się na krążku Reverse Engineering. Sześć utworów trafiło mnie niczym strzał snajpera między oczy, jest to rodzaj muzyki, który preferuję i trzeba by było mocno się postarać, by mi go zniszczyć.
Inhumanity Vortex w swych kompozycjach eksploruje rejony progresywnego death metalu, w którym brutalność w równej mierze idzie w parze z futuryzmem i kosmicznymi odlotami. Począwszy od wejścia do otwierającego Epkę utworu Cybermod, do zamykającego ją Tech Noir, wyczuwam spore inspiracje Toma twórczością Pestilence i ich futurystycznego dzieła Spheres. Duża ilość riffów, solówek, wstawek syntezatorów gitarowych i klasycznych kieruje moje skojarzenia w te rejony. Inspiracje te rozbudowane są o znacznie mocniejsze i brutalne partie, Kevin wie jak wbić blasty i robi to przy każdej możliwej okazji. Jego gęsta gra i niski growl Lecha sprawiają, że materiał mimo dużej dawki progresji jest brutalny i bezpośredni w odbiorze. Gdy band się rozpędza na pełne obroty, ma coś z Hate Eternal. Uważam, że Inhumanity Vortex A.D 2020 ma w sobie tyle profesjonalizmu i dojrzałości, by móc być porównywany do najlepszych, jednocześnie nie będąc niczyją kopią. Zespół sprawdza się tak samo dobrze w łupankach (na przykład Cybermod), jak i w kosmicznych wojażach spod znaku Through the Infinite, a różnorodność kompozycji wpływa korzystnie na odbiór całości.
Jak pisałem na wstępie, liczę, iż Reverse Engineering to zapowiedź silnej kariery zespołu, a nie jednorazowy strzał z sesyjnym pałkerem. Wartość muzyki zawartej na Ep zasługuje na zauważenie i ciąg dalszy, rodzaj metalu uprawianego przez Inhumanity Vortex ma ogromne możliwości rozwoju, a umiejętności głównodowodzącego i zespołu pozwalają spekulować, że pełen album stworzony w takim układzie ma szansę powalić na kolana.
Ocena: 9/10
Inhumanity Vortex na Facebook’u.
- Blood Red Throne – ”Sillskin” (2025) - 8 lutego 2026
- Creeping Fear – „Realm of the Impaled” (2025) - 8 lutego 2026
- Korypheus – „Gilgamesh” (2025) - 7 lutego 2026

