Nieco ponad trzy lata po zapadającym w pamięć Ofidians Manifest, Norwegowie z Kampfar powrócili z kolejnym albumem. Til Klovers Takt stanowi udany i przede wszystkim niewymuszony kolejny etap ich twórczości. Black metal jest tu grany z należytą mocą i właściwym temu gatunkowi jadem, ale jednocześnie utrzymany w melodyjnych, wręcz epickich klimatach. Motywy przewodnie przywodzą na myśl mroczny folk, co nawiązuje do wczesnych dokonań zespołu utrzymanych w pagan black metalowej konwencji.
Poprzedzone obiecującymi singlami wydawnictwo Til Klovers Takt to black metal flirtujący z folklorem Norwegii i zabierający słuchacza daleko na Północ. Przy tym wszystkim nie otrzymujemy jednak kolejnych blackowych hymnów, gdzie scenerią są górskie szczyty czy ciemny las, w którym łatwo się zgubić – zamiast tego Kampfar zdają się zabierać słuchaczy do dawnych siedlisk ludzi i wymarłych przed laty wsi, gdzie przy ognisku odżywa wiara w to, co nadprzyrodzone i nie z tego świata. Ponadto zamiast sięgać po przerobioną na wszystkie sposoby sztukę klasyka Theodora Kittelsena czy (jak to niedawno zrobili Satyricon) dumy narodowej Norwegii Edvarda Muncha, Kampfar zdecydowali się wykorzystać na okładce obraz autorstwa Heinricha Bürkela. Plus za oryginalność.
Na najnowszym albumie Kampfar dzieje się dużo, jednak nie uświadczymy tutaj przekombinowania.
Z jednej strony otrzymujemy bezlitosny black metal, z drugiej nie brakuje klimatycznych zwolnień tempa, które pozostawiają przestrzeń folkowym partiom bądź instrumentalnym przerywnikom. Blackową stronę albumu najlepiej reprezentują Flammen Fra Nord („Ogień z Północy”), zasługujące na miano najbardziej blackmetalowej kompozycji na całym krążku, oraz singlowe Urkraft („Pradawna Moc”). Jednym z najmocniejszych punktów albumu jest właśnie Urkraft, rozpoczynające się potężnym, dudniącym basem i równie mocarną perkusją. To przede wszystkim mocny, chwilami demoniczny growl, wwiercające się w czaszkę tremolo oraz chłodne brzmienie nie pozwalają nam zapomnieć, że mamy do czynienia ze składem Kampfar, a zarazem czołówką norweskiego blacku.
Najnowsza płyta zawiera teksty w dużej mierze napisane po norwesku (chociaż partie po angielsku pojawiają się na wspomnianym, świetnym Flammen fra Nord oraz Rekviem). Ten zabieg świetnie się sprawdza, gdy Kampfar sięgają po motywy z ludowych wierzeń, opisują miejscowy folklor czy snują opowieści o dawnych czasach. Nadaje to albumowi wyjątkowego charakteru, a przy okazji odróżnia od licznych produkcji, na których wykorzystano jedynie angielski.
Żeby do wydawnictwa nie wkradła się nuda czy monotonia, muzycy dodali dużo wspomnianych elementów mrocznego folku, jak w Fandens Trall – mocnej, rytmicznej kompozycji, która intryguje zmianami tempa. Chociaż kawałek ma ponad pięć minut, należy do najkrótszych na płycie – pozostałe ścieżki albumu trwają dłużej, z otwieraczem Lausdans Under Stjernene („Taniec pod gwiazdami”, sprawiający wrażenie swoistego hołdu dla norweskiego kompozytora Edvarda Griega) na czele. Kawałek wzbogacony melodyjnym, ale przy tym złowieszczym motywem, rozciągnięto do ponad 8 minut, co uświadamia słuchaczy, że najnowsze wydawnictwo Norwegów stanowi swego rodzaju opowieść, podzieloną na rozdziały. Wraz z narracyjnością muzyki oraz specyficznym klimatem mrocznego folku, Til Klovers Takt jest niczym zaproszenie na sabat lub równie diabelską ceremonię.
Zespół dosięgnął poprzeczki, którą wysoko zawiesiło Ofidians Manifest, i nie powinien rozczarować swoich słuchaczy. Kampfar mają w swoim dorobku kolejny udany album, a zwolennicy black metalu, którzy nie stronią od okazjonalnej melodii czy subtelnych, a przy tym wzniosłych folkowych brzmień, powinni być ukontentowani.
Ocena: 8/10
- Hexvessel, Aluk Todolo – Kraków (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- French Police, Sad Madona – Poznań (26.03.2026) - 12 kwietnia 2026
- Źrenice – „Śnienie” (2026) - 12 marca 2026







