Całkiem niedawno recenzowałem płytę The Man-Eating Tree Night Verses i wmawiałem Wam, że temu zespołowi blisko jest do tego, co tworzy Katatonia. Tymczasem dzisiejszej Katatonii wcale nie tak blisko jest do samej Katatonii, a dokładniej do jej muzyki, jaką pokochaliśmy jakiś czas temu. W swojej historii zespół miał różne okresy twórczości: od black/doom metalu, poprzez udany epizod death/doom w postaci Brave Murder Day. Później depresyjny gothic, aż do dziś, kiedy mamy coś, co śmiałbym nazwać samobójczo-rockowo-gotycką alternatywą. Były płyty marne, lepsze, dobre i te znakomite, które po dziś dzień powodują ciarki na karku i szybszy oddech. I to wszystko tak naprawdę teraz nie jest już istotne, bo Katatonia wkroczyła w nowy etap swojego rozwoju artystycznego. Skład zespołu został przewrócony na lewą stronę i jedynym oryginalnym artystą jest Jonas Renske. Ten nieśmiały, nieco zakompleksiony wokalista, bez którego istnienie tego zespołu byłoby niemożliwe, ale też bezcelowe. Bo tak naprawdę jego głos stanowi o charakterystycznym, niepowtarzalnym uroku zespołu.
Nowi muzycy, stare waśnie, skrywane ambicje i świeży album. Nightmare as Extensions of the Waking State. Czego się spodziewać po nowej muzyce Katatonii? Ja spodziewałem się kontynuacji Sky Void of Stars i tak właśnie jest. Kocham ten zespół bezwarunkową miłością już wiele lat, niemalże od początku istnienia, ale niestety zjadanie własnego ogona nieco zaczyna mnie już męczyć. Jest tu, a jakże, kolosalna dawka uczucia, które wyzwala we mnie różne emocje, od wzruszenia, łez tęsknoty, radości, po wzburzenie i czasem nawet gniew. Niewiele zespołów tak na mnie działa, ale Katatonia zawsze miała taki dar.
Nowa płyta to niewątpliwie nowy etap dla samego zespołu, ale także nowy etap dla nas, fanów twórczości Szwedów. I to słychać. Płyta to kawał dobrej muzyki, niestety lata wzlotów Katatonia ma już niestety dawno za sobą i teraz, piszę to z przykrością, to tylko faza upadku, powolnego, ale jednak upadku. Na Nightmare as Extensions of the Waking State po raz kolejny brakuje finezji i momentu zaskoczenia, które jako kompozytor gwarantował Anders Nyström, główny motor, pomysłodawca i animator sztuki pod nazwą Katatonia. Takie utwory jak Warden czy The Light Which I Bleed świetnie się słucha i znakomicie wkomponowują się one w kanon Katatonii Jonasa Renske, ale to już było na City Burials i Sky Void of Stars. To cały czas Katatonia przepełniona smutkiem, nostalgią i toną emocji, to Katatonia pełna bólu, rozpaczy, tęsknoty i odrzucenia.
Nightmare as Extensions of the Waking State to podróż pełna mroku i nadziei. I rzeczywiście, koszmary nigdy nie brzmiały tak pięknie. Katatonia cały czas mistrzowsko balansuje na granicy mroku i skandynawskiej rozpaczy, jednocześnie subtelnie wplatając w serce słuchacza poczucie nadziei. Oferuje ukojenie tym z nas, którzy chcą zatracić się w immersyjnych pejzażach dźwiękowych. Błyszcząca niczym lustro produkcja tylko podkreśla współgranie ciszy i intensywności, podczas gdy kontrast ciężkich, niemal miażdżących riffów, delikatnych harmonii gitarowych, eterycznych smaczków klawiszowych i atmosferycznych detali tworzy urzekające napięcie. Otwierający album Thrice pulsuje dynamiczną jak krew energią, podczas gdy singlowy Lilac pokazuje unikatowy, pełen pasji wokal Jonasa przeplatający się z hipnotycznymi elementami. Prawie ceremonialny, momentami pompatyczny Winds of No Change łączy subtelne tekstury z enigmatycznymi pejzażami dźwiękowymi Katatonii, a Temporal równoważy kruchość i siłę przekazu. Zapierający dech w piersiach Efter Solen z tekstami po szwedzku hipnotyzuje minimalistyczną, ale uderzającą instrumentacją.
I wszystko ładnie, pięknie, ale to nadal tylko solowy projekt Jonasa Renske. Tyle tylko, że już oficjalnie pod nazwą Katatonia.
Ocena 7,5/10
Katatonia na Facebook
- Mayhem – „Liturgy of Death” (2026) - 18 stycznia 2026
- Cobalt Wave – „Men.Mind.Machine” (2025) - 25 września 2025
- Ino-Rock Festival 2025 – Inowrocław (23.08.2025) - 25 września 2025






