Site icon KVLT

Katatonia – „Sky Void of Stars” (2023)

Albumem, który jako pierwszy w 2023 roku wypadło mi zrecenzować, jest nowa płyta moich ulubieńców z gatunku melancholijnego metalu – zespołu Katatonia. Szwedzi już w końcówce 2022 mocno zaczęli promować swój trzynasty album. Czy Sky Void of Stars okaże się pechowym? Nie sądzę. Katatonia nigdy nie zeszła poniżej pewnego poziomu i nawet przy nieco mniej porywających krążkach się broniła, więc obaw nie ma. Wydawcą płyty jest Napalm Records, a jej premiera odbędzie się 20 stycznia tego roku.

W czasie premiery pierwszego singla, utworu Atrium, zauważyłem wśród sympatyków zespołu pewne niezadowolenie. W komentarzach narzekano na zbyt pogodny klimat, na zbyt lekkie brzmienie. Tymczasem mi się ten kawałek spodobał od pierwszego odsłuchu. Wydaje mi się, że na kilku ostatnich płytach Katatonia wpadła w małą stagnację brzmieniową i ucieszyłem się na szansę kolejnej przebudowy stylistyki zespołu. Utwór okazał się ulotny i zarazem maksymalnie chwytliwy. Refren po kilku razach wbił się w podświadomość i nie chciał jej opuścić. Jednocześnie miałem odczucie, że z czymś mi się kojarzy… W następnej kolejności wypuszczono utwór Austerity, który uspokoił malkontentów i pokazał zespól od strony znanej z kilku ostatnich lat.

Gdy pojawiła się okazja sprawdzenia całości, rzuciłem się na płytę błyskawicznie. Emocje były spore, nie powiem. Wymagania też dosyć wysokie i szczerze mówiąc, pierwszy odsłuch mógł stać się swego rodzaju „być albo nie być”. Zależało mi, by Katatonia zaskoczyła mnie czymś świeżym, bardziej zbliżonym do Atrium niż do Austerity. Miałem szczęście, Sky Void of Stars to płyta ukazująca wiele nowych rozwiązań, ale co ciekawe – także powrót do przeszłości. Już tłumaczę.

Sky Void of Stars z mojej perspektywy jest ukłonem do płyt takich jak Tonight’s Decision i Discouraged Ones, chociaż odegranym na znacznie wyższym poziomie, z szerszym spojrzeniem na własną sztukę i przede wszystkim lepiej zaśpiewaną. Możecie się nie zgodzić, ale proszę, sprawdźcie taki Colossal Shade i zwróćcie uwagę na zarys kompozycji. Perkusja odgrywa prosty rytm „na raz” do prostego riffu, a Renske śpiewa, pomijając wysokie dźwięki. Te proste fragmenty zdecydowanie nawiązują do najlepszych czasów Katatonii, ale ubrane są dodatkowo w nowocześniejsze rozwiązania, przez co może się wydawać, iż utwór jest „za ładny”. Dla mnie jednak jest świetny i stworzony z premedytacją. Ze smakiem nawiązujący do klasyki. Takich ukłonów mamy tu więcej, po poznaniu dokładnie płyty wyłapiecie tego na pęczki i może, tak jak w moim przypadku, się zachwycicie.

W opozycji do powrotów w czasie, można na krążku wyłapać znacznie więcej niż kiedyś wtrętów, które mogą być nazwane progresywnymi. Katatonia od wielu lat poszerza swoje horyzonty i tym razem padło na wpływy nieco progujące co najłatwiej można wyłapać w przedostatniej kompozycji, noszącej tytuł No Beacon To Illuminate Our Fall. Jest to zdecydowanie najbardziej połamany utwór i zarazem najcięższy. Obok Atrium jest to dla mnie najlepsza kompozycja i dzieje się w niej naprawdę wiele. Silne działanie na kontraście, podwójne stopy wymieniają się z rozmarzonymi partiami klawiszy, a wokale poza rozpoznawalnymi harmoniami oferują fajne, cięte partie, mogące przywoływać nazwisko Maynarda Jamesa Keenana. Budowa tego utworu aż prosi o umieszczenie go na końcu płyty, ale zespół postanowił jeszcze poprawić niepokojącym Absconder (mediabook bonus track), by chyba nie zakończyć w sposób oczywisty, najmocniejszym ciosem.

W ogólnym rozrachunku Sky Void of Stars jest albumem narastającym. Po dosyć mocnym rozpoczęciu w postaci otwierającego Austerity, kolejne utwory są bardziej stonowane, z jednego na drugi swym silnie uduchowionym klimatem dążą do wybuchu w końcówce płyty. Album jest swego rodzaju podróżą, a długo tak dobrze mi się nie wędrowało przez Katatonię. Rzadko w ostatnich czasach zdarza się, by jakiś zespół dał radę sięgnąć swych największych dzieł, i śmiem postawić odważną tezę, iż nowe dzieło Szwedów może być najlepsze od czasów Last Fair Deal Gone Down. Mam nadzieję, że tym stwierdzeniem wywołam małą burzę wśród czytelników portalu KVLT. Mam też nadzieję, że znajdzie się parę osób, które zgodzą się ze mną, że Katatonia kolejny raz przebudowała styl, by stać się lepszym zespołem.

Ocena: 10/10

Katatonia na Facebook’u.

Exit mobile version