Site icon KVLT

Khold – „Du dømmes til Død” (2024)

Jest wiosenna niedziela, w końcu przestał padać deszcz, świat budzi się do życia i świeci słońce. Idealna aura by… posłuchać ponurego black metalu. Khold wydał nową płytę Du dømmes til Død, a zespół ten jest dla mnie dobry na każdy nastrój. Płyta miała swoją premierę 22 marca dzięki wytwórni Soulseller Records.

W 2022 roku po ośmioletniej przerwie Khold powrócił z albumem Svartsyn i wygląda na to, że ma zamiar pozostać wśród żywych. Du dømmes til Død jest dowodem na to, że skład ma się dobrze i że świetnie się czuje w swojej skórze. Poszukiwania nowych rozwiązań pozostawił za sobą i daje nam to, co w nich lubimy najbardziej – mroczny i przebojowy black metal. Może zestawienie tych dwóch wyrazów w jednej sentencji niektórym wydaje się oksymoronem, ale kto zna zespół, ten wie, że on taki po prostu jest. Kompozycje zamieszczone na płycie wydają się esencjonalne dla stylu Khold, przepełnione czarcim groove’em, rock n’ rollem prosto z piekła i świetnie wbitymi, norweskojęzycznymi wokalizami. Album jest ascetyczny, surowy i oszczędny w środkach, ale przecież nie trzeba mu żadnych pięknych urozmaiceń. Tu ma być prosto w twarz i z zaraźliwym drive’m.

Cała ta dynamika, nośność i łatwa przyswajalność utworów została ubrana w naprawdę potężne brzmienie. Możliwe, że black metalowi puryści ponarzekają, że za mało tu siary, ale w moim uznaniu sound Du dømmes til Død to jeden z głównych pozytywów. Khold nagrał wiele zajebistych utworów, ale nigdy nie brzmiał tak soczyście i potężnie, jak na tym albumie, co przełożyło się na nowy level ataku na nasze uszy. Za nagrania, miks i mastering odpowiada legendarny Andy La Roque, który w Sonic Train Studio wykręcił zespołowi najlepsze brzmienie w historii. Ciekawostką jest też jego mały udział w muzyce zamieszczonej na płycie – w postaci instrumentalnego intra w Heks (Du dømmes til Død).

Pamiętam dobrze pojawienie się Khold na rynku – było to świetne Masterpiss of Pain. Ludzi zachwyconych i zniesmaczonych było chyba tyle samo, a ja należałem do tych pierwszych. Drudzy narzekali, że band to nic innego, jak motorheadowa zrzynka z Dartkhrone i o ile porównań do starej muzyki kolegów z Norwegii nie da się i dziś uniknąć, to stwierdzam, że Khold jest już od dawna marką samą w sobie. Ich albumy to dla mnie zawsze silny zastrzyk energii i nie inaczej jest z Du dømmes til Død. Dziś, gdy Darkthrone jest cieniem siebie, a ich nowości odpychają, Khold stoi na straży czystego, ponurego raw black metalu i zasługuje u mnie na maksa.

Ocena: 10/10

Khold na Facebook’u.

Exit mobile version