Site icon KVLT

Lost in Kiev – „Rupture” (2022)

Sięgając po płyty sygnowane logiem Pelagic Records, zazwyczaj się nie zawodzę. Berlińska wytwórnia niezwykle dba o zadowolenie swoich klientów. Gdy zabierałem się więc za najnowszy, wydany ledwie w październiku Rupture, krążek francuskiej, post-rockowej formacji Lost in Kiev, towarzyszyła mi ekscytacja. No i, można by rzec, tradycyjnie – zawodu nie było.

Nagranie ciekawego, instrumentalnego, post-rockowego krążka stanowi nie lada wyzwanie, któremu francuski kwartet na szczęście podołał. Dowiódł przy tym, że ich całkiem nie najgorsza rozpoznawalność jest zasłużona. Swoją drogą, słowo „instrumentalny” nie pasuje tutaj w stu procentach – oprócz „robocich” ścieżek w Dichotomy usłyszymy jeszcze bowiem na Rupture Loïca Rossettiego. Wokalista The Ocean pojawia się w drugim na trackliście Prison of Mind. Jest to najlepszy numer wchodzący w skład czwartego pełnego wydawnictwa Francuzów.

Nie chciałbym zostać źle zrozumiany. Muzyka Lost in Kiev prezentuje naprawdę wysoki poziom. Kompozycje mają sporo groove’u (do czego walnie przyczyniła się znakomita perkusja), są dynamiczne i nie nudzą. Momentami ten post-rock flirtuje nieco z post-metalem, dzięki czemu fani cięższych odmian wszelakich „postów” również znajdą tutaj coś dla siebie. Łagodniejsze fragmenty? Także obecne, w przeciwieństwie do dłużyzn, których uniknięcie samo w sobie jest wyczynem. Kompozycyjnie Rupture stoi wysoko i pod tym względem absolutnie nie ma na co narzekać. Znakomicie wypada również brzmienie, a w szczególności tętniący życiem, pulsujący bas. W kilku momentach jednak złapałem się na życzeniowym myśleniu: „ale tutaj mógłby wejść wokal”. Tym bardziej że Prison of Mind dzięki Rossettiemu jest przynajmniej o półkę wyżej, niż byłby, gdyby pozostać przy samych instrumentach.

Więcej wokalu na tej płycie jednak nie uświadczymy. Cóż, trzeba to uszanować i skupić się na tym, co rzeczywiście dostaliśmy. A jest to kawał świetnego grania, który fani tego rodzaju brzmień powinni łyknąć bez popitki. Rupture to bez wątpienia jedna z lepszych pozycji post-rockowych wydanych w tym roku. Wszystkich entuzjastów tego typu brzmień gorąco zachęcam do sprawdzenia jej – nie pożałujecie.

Ocena: 8/10

Lost in Kiev | Paris | Facebook

Exit mobile version