Medico Peste – „Aesthetic of Hunger” (2025)

Ubiegły miesiąc był dla fanów krajowego black metalu nie lada gratką, a to za sprawą dwóch premier wypuszczonych na rynek przez Malignant Voices. Jeśli myśleliście, że majowym highlightem był udany powrót Martwej Aury (recenzowany przeze mnie album Lament), to byliście w wielkim błędzie, z którego wyprowadzi was również powracające po pięciu latach przerwy Medico Peste.

Mogąca budzić pewne obawy gruntowna przebudowa składu zespołu, z którego pozostał jedynie Lazarus, nie poskutkowała szczególnie drastyczną zmianą stylu, choć przyznaję że Aesthetic of Hunger zaczyna się o wiele bardziej przystępnie i melodyjnie, niż chociażby poprzednia płyta Medico Peste. Kojarzący mi się z The Black Bile klimat pogrążania się w amoku jest w pierwszych utworach ledwie liźnięty przez zespół, aby powrócić „na pełnej” od Ecclesiogenic Psychosis. Zamiast tego Saint Anthony’s Fire omami słuchacza swoim mrokiem i wprowadzi w trans hipnotycznymi melodiami (bardzo siadła mi „mgielna” końcówka), a The Black Lotus i Subversion & Simulacra dodadzą do tego nutę szaleństwa lekko wsączającą się w płynące z głośników dźwięki. Wszystko to na bardzo wysokim poziomie technicznym i z jak zawsze znakomitym wokalem Lazarusa, który dokłada do klimatu nie tyle cegiełkę, co ogromny blok.

Nie zdziwię się, jeśli znajdzie się spore grono malkotentów narzekających na to początkowe „wygładzenie” brzmienia zespołu, ja jednak w żadnym wypadku nie zamierzam do niego dołączać – takie wydanie Medico Peste również łykam bez popitki. Dla tych, których jednak ono nie przekonuje, jest pozostała część płyty, zdecydowanie mocniej stawiająca właśnie na chory klimat, pokręcone i połamane rytmy budujące pozorny chaos i momentami mistyczną wręcz atmosferę. „Pozorny” jest tu słowem kluczem – mimo że momentami może wydawać się inaczej, każdy element Aesthetic of Hunger jest doskonale przemyślany i pasuje do reszty, nawet nie mający zbyt wiele wspólnego z jakimkolwiek podgatunkiem metalu Antrakt jest puzzlem idealnie dopasowanym do reszty układanki. Trzeci pełniak Medico wynagradza również tych, którzy zdecydują się na wielokrotne odsłuchy – praktycznie za każdym razem wyłapywałem w kompozycjach jakieś nowe „smaczki”.

Nowa inkarnacja Medico Peste nie tylko dała radę, ale wręcz przebiła moje oczekiwania nagrywając płytę po prostu bezbłędną, chwytającą od pierwszych sekund i nie puszczającą aż do końca. Aesthetic of Hunger stawiam na szczycie zarówno jeśli chodzi o dyskografię zespołu, ale również jeśli chodzi o cały bieżący rok. Poprzeczka dla reszty stawki została zawieszona kosmicznie wysoko i będę naprawdę mocno zaskoczony, jeśli ktokolwiek zdoła w najbliższym czasie temu krążkowi dorównać.

Ocena: 10/10

Medico Peste na Facebooku

 

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .