Site icon KVLT

Mental Cruelty – „A Hill To Die Upon” (2021)

Gdy deathcore jako gatunek wybuchł jak supernowa, a kapele takie jak Suicide Silence, Despised Icon, Whitechapel czy Impending Doom kopały tyłki swoją mieszanką hardcore’a z death metalem, wpadłem w ten nurt po uszy. Jednakże późniejsza fala deathcore miała różne, dziwne odnogi, które na długo odepchnęły mnie od tego gatunku. Swego rodzaj gamechangerem okazał się wydany w końcówce maja trzeci krążek niemieckiego Mental Cruelty zatytułowany A Hill To Die Upon. Album wypuścił death metalowy moloch Unique Leader Records, co też może nadawać tej premierze wiarygodności, bo na byle czym swej pieczątki włodarze tej wytwórni nie stawiają.

A Hill To Die Upon miażdży. Skomasowany atak trwa nieco ponad czterdzieści minut, a mieszanka deathcore’a, slamu i black metalu powoduje krwotok z uszu.
Na płycie dzieje się bardzo wiele. Żeby przebić się przez pierwsze ataki kanonady, trzeba troszkę się skupić, przeskoki z gatunku na gatunek mogą przyprawić o ból głowy, ale prawda jest taka, że wszystko przeżera się naturalnie. Dla muzyków nie jest żadnym problemem przejść płynie z symfonicznego blacku w brutalny slamcore’owy beatdown, czy z akustycznej partii w upiększony pig squealami ciężar, który przeobraża się wręcz w progresywno-metalową solówkę. Mało tego, takie przejścia absolutnie nie kłują tu w uszy. Nie jest to co prawda muzyka dla zamkniętych na eksperymenty twardzieli, ale przy odrobinie otwartego umysłu można z Mental Cruelty udać się w strefę totalnego zniszczenia.

Bardzo odpowiada mi również podejście muzyków do swoich partii. Zespół stara się z każdego motywu wyciskać wszystkie soki, a co za tym idzie każdy ciężki „glebowgniot” wali na łopaty, a klawisze dodają jeszcze do tego atmosfery. Jak już jestem przy klawiszach… Normalnie ich wykorzystanie w deathcore niespecjalnie mnie przekonuje, co prawda podobało mi się kilka utworów Winds of Plague czy jeden album The Breathing Process, ale już na przykład obecnej twarzy Carnifex znieść nie mogę. Na Hill To Die Upon użycie „parapetów” mi leży, ich partie w moim odczuciu sięgają klimatem do dzieł takich wykonawców jak Emperor i Limbonic Art., przez co nie toną w kiczu i słodkościach, a gdyby komuś miało się jednak zrobić za ładnie, to może być pewny, że chwilę potem dostanie na twarz blaściochem czy inną brutalną na wskroś wstawką. Równowaga, balans – wszystko na idealnym torze.

Ocena: 9/10

Mental Cruelty na Facebook’u.

Exit mobile version