Site icon KVLT

Misotheist – “Misotheist” (2019)

Norweski Misotheist wydał w tym roku pierwszy w swoim żywocie album o tej samej nazwie. Nadmienię, że album ukazał się nakładem zupełnie mi nieznanej wytwórni Terratur Possessions. Co prawda stoi na nim jak byk, że jest to dzieło długogrające, niemniej przy bliższym poznaniu owo długogrające oznacza ni mniej, ni więcej niż trzydzieści trzy minuty podzielone na trzy utwory. Postanowiłem więc sprawdzić, czy faktycznie te pół godziny z Misotheistem aż tak będą mi się dłużyły.

Post black jest chyba najlepszym określeniem, jakie znalazłem na dnie sporego kieliszka wina dla tego skandynawskiego projektu. Linie melodyczne w umiarkowanych tempach zbudowane na ścianie brudnych, przesterowanych gitar i wspomagane nieustannymi perkusyjnymi blastami to mogłaby być definicja tego podgatunku. A do tego równie mocno zmiksowany growl i miejscowe balladowe wręcz partie gitar (przepiękna końcówka Beast and Soil) poparte tym żarliwszym blastem. W podobnym tonie utrzymany jest też utwór Blood of Rats zamykający ten… longplej. I może jest w tej muzyce nieco monotonii, ale ja taką właśnie muzykę lubię i tak właśnie widzę przyszłość black metalu.

Faktycznie album, pomimo długaśnych kawałków, jest krótki i węzłowaty. I dodatkowo bardzo treściwy, mimo strasznego rozwleczenia poszczególnych muzycznych pomysłów i tematów. Ja więc postaram się podążyć za tym trendem i wydać równie treściwą i klarowną opinię. Misotheist Misotheista to świetny, świetny materiał. U mnie z pewnością wejdzie do muzycznego kanonu. I u Was też powinien!

Ocena 8,5/10,0.

 

Exit mobile version