O.D.R.A/Las Trumien – „Breslau Spleen” (2025)

Pionierzy krajowego sludge’u (O.D.R.A) oraz poruszająca się wewnątrz i tuż obok tej samej szufladki, bardzo popularna nad Wisłą formacja Las Trumien połączyły siły i popełniły Breslau Spleen – dziesięcioutworowy split, wydany na świat za sprawą Arcadian Industry. Obok takiego wydawnictwa nie mogłem przejść obojętnie, i to nawet pomimo tego, że do fana jednej z tych dwóch formacji jest mi bardzo daleko.

O.D.R.A w ostatnich latach nie dawała o sobie zbyt często znać – od czasu wydanego w 2019 roku Heröda dostaliśmy jedynie EPkę Duhgör. Wielka szkoda i mam nadzieję, że Breslau Spleen będzie dla zespołu krokiem w kierunku kolejnych nagrań, bo pięć przygotowanych przez wrocławiaków numerów to dowód na to, że formacja nie straciła ani trochę ze swojej siły rażenia. Panowie nadal znakomicie przelewają brud płynący z tekstów Tomasza Osińskiego na miażdżące ciężarem riffy, zarówno rozjeżdżające słuchacza niczym walec, jak i pozwalające nieco się pobujać. W części przygotowanej przez O.D.R.Ę dzieje się więc całkiem sporo. Wprawdzie intensywność jest tutaj wspólnym mianownikiem, jest ona jednak osiągana na różne sposoby – czasem stricte sludge’owo (Skowyt Miasta, Alkoburdel), innym razem skręcając w rejony bliższe klasycznemu heavy czy doomowi (Zero Niczego), gdzie indziej zaś wsączając w kompozycje trochę podchodzącej pod punk energii (Zatruty Czas). Do tego tu i ówdzie pojawią się psychodeliczne gitarowe solówki. Idealnie pasuje tu styl wokalny, w jakim Chudy Byk maluje te pejzaże miejskiego plugastwa. Nie wiem, czy nie jest to najlepszy zestaw kawałków wypuszczony przez zespół – chyba najwyższy czas na nowego długograja, Panowie mili.

O.D.R.A  – 9/10

Popularności Lasu Trumien nie jestem w stanie pojąć i uzasadniam ją osobą aktywnego na scenie i lubianego w półświatku Wojtka Kałuży (również w: Mentor, Grieving, Pure Bedlam). Muzycznie projekt ten od samego początku jawi mi się jako do bólu poprawny, z jednym wyjątkiem o tytule Synod Trupi (z pierwszego pełniaka Licząc umarłych). Przygotowany na potrzeby Breslau Spleen zestaw pięciu nowych historii ludzkich potworów pod tym względem doskonale wpisuje się w dotychczasowy dorobek kapeli – to przyzwoicie zagrane i zaśpiewane kawałki żeniące sludge ze stonerem, które niestety szybko wypadają z głowy. Zespół stara się grać dość przebojowo, jednak potencjał bangerowy mają tu jedynie A rzeka płynie dalej i w mniejszym stopniu promocyjny Kto widział rzeźnika?, choć i one zagrane są według dobrze znanego osobom zaznajomionym z twórczością Lasu Trumien schematu. Żeby jednak wyłącznie nie narzekać, zaznaczę, że zdecydowanie da się tego posłuchać, a poszczególne numery, jak zdążyłem się już przekonać, dobrze wypadają na żywo. Jestem pewien, że fani zespołu będą z nich zadowoleni, choć osobiście jeszcze bardziej utwierdziły mnie w przekonaniu, że tak naprawdę zespół nie prezentuje swoim graniem niczego szczególnie wyjątkowego.

Las Trumien – 6/10

Breslau Spleen O.D.R.Ą stoi i to właśnie materiał tego kwartetu sprawił, że warto tym wydawnictwem się zainteresować. Obie formacje nie wybiły się tu znacząco ponad to, do czego zdążyły już przyzwyczaić słuchaczy, jednak tylko w jednym przypadku uznaję to za zaletę. Część Lasu Trumien poza krótkimi fragmentami nie wzbudziła we mnie większych emocji, a najciekawsze w niej okazały się zawarte w booklecie krótkie opisy historii, stanowiących inspirację dla tekstów poszczególnych kawałków. Cóż, nie każdemu można dogodzić.

Ocena całości: 7.5/10

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .