Nowe dzieło greckich wyjadaczy z Obsecration to rzecz, która może zaskoczyć w katalogu polskiej wytwórni Witching Hour Productions. Do tej pory jej wydawnictwa opierały się na „pewniakach” polskiej sceny i zakładałem, iż tak się będzie prezentować dalszy profil firmy. Onwards the Mysthic Paths of the Dead wyłamuje się z tych ram pod każdym względem. Po pierwsze, jest to zespół zagraniczny, z Grecji, po drugie, jego kierunek muzyczny nie wróży niesamowitej sprzedaży, a po trzecie, mimo stażu na scenie, nadal ciężko nazwać go pewniakiem. Wszystkie te aspekty skłaniają mnie do wniosku, że decyzja o wydaniu tego materiału wzięła się z miłości do muzyki Obsecration, zamiast liczenia profitów. Takie podejście szanuję i w pełni doceniam.
Wydanie Onwards the Mysthic… w 2020 roku zbiega się z trzydziestą rocznicą istnienia zespołu, a ja patrzę z niedowierzaniem na jego dyskografię. Siedemnaście demówek (z tego ostatnia nagrana w 2011), siedem splitów, trzy epki, jeden live i wreszcie siedem pełnych albumów. Z tego podsumowania wyziera się przywiązanie muzyków do głębokiego podziemia i surowości spontanicznych, brudnych materiałów. Ja może i nie jestem stricte maniakiem dźwięków prezentowanych przez Greków, lubuję się w trochę innej materii death metalu, lecz postawa i wytrwałość muzyków nie może zostać przeze mnie przeoczona. Siódmy album Obsecration został napisany w pełni przez muzyka z najmniejszym stażem w zespole, czyli Ungodem, który obsługuje perkusję od 2015 roku, a od 2018 objął także obowiązki gitarowego. Nie bardzo wyobrażam sobie działalność koncertową zespołu, w którym jedynym gitarzystą jest garowy, ale ciekawi mnie jak zespół radzi sobie w tej materii.
Muzycznie Onwards the Mysthic… to najczarniejszy z czarnych hołd starej szkole death metalu. Słuchając tej płyty, zastanawiałem się, czy muzycy taki materiał byli w stanie napisać bez problemów, czy musieli walczyć z ciągotkami ku nieco nowocześniejszym wpływom. Całość płyty trzyma się z całej siły początków lat 90. Utwory niby niedbałe i niedoskonałe na pierwszy rzut ucha wydają się jednak skomponowane w ten sposób z pełną premedytacją, a brudne i naturalne brzmienie prawdopodobnie osiągnięto również wskutek wielu przygotowań. W obecnych czasach nagranie tak brzmiącego krążka jest trudniejsze niż można się spodziewać. Głównym motorem kompozycji są thrash, death metalowe riffy i średnie tempa. Na ich bazie dołączane są dodatki w postaci sporej ilości szybkich solówek, siarczysto-grobowych DM patentów i nieczęstych blastów. Nad całością mierzi grozą nafaszerowany pogłosem głęboki wokal C.Dead.V. Ma to swój urok, nie mogę zaprzeczyć, lecz ma też małe „ale”. Wydaje mi się, że taki rodzaj muzycznej dewastacji atakuje skuteczniej w nieco krótszej materii. Prawie pięćdziesiąt minut dosyć monotonnej jaźni rozwaliłoby w pół godziny i pozostawiłoby niedosyt, a tak muszę wybierać – czy się lekko ponudzić, czy zakończyć szybciej odsłuch.
Nie zmienia to faktu, że Obsecration nagrał old schoolowego potwora, którego maniacy w jeansowych kamizelkach nałożonych na ramoneski nie powinni przeoczyć. Osobiście szukam nieco większego urozmaicenia w metalu, ale zdaję sobie sprawę, że Onwards the Mysthic Paths of the Dead w swojej wadze kosi konkretnie.
Ocena: 6/10
- Pierwsza edycja PSYCHOSHOW - 25 marca 2026
- Kingdom of the Lie – „About the Rising Sun” (1993/2025) - 21 marca 2026
- MESSIAH, HELLFUCK, BRÜDNY SKÜRWIEL – GDAŃSK (13.03.2026) - 17 marca 2026

