Saudade jest drugim albumem w dorobku białostockiego zespołu Orphanage Named Earth, a zarazem moim pierwszym kontaktem z tą nazwą. Pomimo iż Białystok muzycznie zawsze będzie kojarzył mi się z grindcorem i studiem braci Wiesławskich, w przypadku Saudade jest to trop fałszywy. Wytwórnia Sanctus Propaganda, która wypuściła Saudade, zwie muzykę Sierocińca post punk metalem i dla ludzi nie siedzących w scenie hardcore/punk wytłumaczyć należy, że miano „punk” w tym znaczeniu ma więcej wspólnego z przynależnością do konkretnej sceny, z jakiej się wywodzą muzycy, niż stricte do muzyki przez niego uprawianej. Tu temat jest znacznie szerszy, słychać, że materiał napisany został przez ludzi ideologicznie związanych z ruchem hc/punk, nie mam tu żadnych wątpliwości. Serce Saudade napędzane jest punk rockową krwią, ale organizm, w który jest wtłaczana jest znacznie bardziej złożony niż by się mogło wydawać.
Cały album ma charakter „plemienny”, zaczynając od grafiki, idąc przez mocne teksty, i na muzycznych dziwnych wstrętach kończąc. Są to elementy na pewno wyróżniające band z zalewu bylejakości i wielu podobnych do siebie produkcji. Do każdego z tekstów w booklecie dodana jest krótka informacja o egzystencji różnych plemion na planecie Ziemia. Wraz z cytatami załączonymi do utworów robi to ciekawe wrażenie, a apokaliptyczny wydźwięk muzyki uwydatnia przekaz. Uważam tę płytę za jedną z tych, przy których warto wyjąć książeczkę z pudełka i przynajmniej raz przesłuchać, śledząc teksty, i poznać ją na wskroś.
Muzycznie to jednak szeroko pojęty post metal, który jak wspomniałem czerpie garściami ze sceny hardcore. W moim odczuciu początków takiego grania należy się doszukiwać na prześwietnej Tear From the Red zespołu Poison the Well, która jako jedna z pierwszych przełamała ciężar hardcore’u na rzecz atmosfery. Saudade rozwija swój styl urozmaicając go wpływami drone w stylu Isis i kilkoma mocniejszymi zagrywkami, nie bojąc się mieszać atmosfery z szybszymi partiami i dwiema stopami. Całość urozmaiconego, smutnego w odbiorze albumu spinają agresywne krzyki Wojtka Kuczyńskiego, który od czasu do czasu odchodzi od linii wokalnych i proponuje lekko niedoskonałe partie śpiewane. Przyznaję, że normalnie narzekam na takie zabiegi, ale tu znajduję dozę pewnego uroku. Podoba mi się również fakt narastania napięcia na płycie połączony ze stopniowym zwiększaniem mocy w kompozycjach, dzięki czemu dwie ostatnie (Leave, Future Found In Hope) posiadają już ciężar walca.
Na zakończenie jeszcze zachęcę do sprawdzenia zespołu napomknięciem, iż w składzie Orphanage Named Earth miejsca zajmują muzycy związani z nazwami takimi jak Neuropathia, Sanctus Iuda, Moaft, KMKZ, Feto In Fetus.
Ocena: 8/10
Orphanage Named Earth na Facebook’u.
- Final Gasp – „New Day Symptoms” (2026) - 24 lutego 2026
- Exhumed – „Red Asphalt” (2026) - 18 lutego 2026
- Blood Red Throne – ”Sillskin” (2025) - 8 lutego 2026

