Ostatnia recenzja w tym roku dotyczyć będzie.. krążka wydanego jeszcze w 2020. Na wspomniany poślizg w równej mierze złożyło się to, że płyta trafiła do mnie niemal rok po premierze, jak i fakt, że sam (nie zdając sobie sprawy z daty wydania) wrzuciłem ją na koniec recenzenckiej kolejki.
Ale ja nie o tym.
I Djävulens Avbild to druga płyta powstałego (a raczej przekształconego w 2016 roku z grupy Waning) w Gothenburgu kwartetu, który mimo miejsca pochodzenia, nie para się graniem szwedzkiego melodeathu, a klasycznego (nieuciekającego jednak też od nowoczesności) black metalu.
Przenikliwy chłód, mrok i pustka. Szybkie tempa, siarczyste riffy, jadowite wokale i perkusyjne galopady. Sympatycy tych składowych powinni poczuć się bardzo usatysfakcjonowani. Ov Shadows, sięgając umiejętnie po klasyczne środki, wplata jednocześnie w swoją muzykę sporo ciekawej melodyki oraz wyraźnie wyczuwalne elementy industrialne i post-blackowe (pobrzmiewające w głowie echa kosmicznych podróży w klimacie Darkspace również nie pozostają niezauważone).
Z jednej strony nic nowego pod (czarnym) słońcem, z drugiej słucha się I Djävulens Avbild bardzo przyjemnie. Warto odbyć z tym albumem kilka rund. Odpłaca się z nawiązką.
Ocena: 7/10
- Les Bâtards du Roi – Les chemins de l’exil (2025) - 7 kwietnia 2026
- AMPACITY publikuje teledysk do „Phantomatics” - 3 kwietnia 2026
- Debiutancki singiel gotyckiego Wolfpack Heading Nowhere już dostępny - 3 kwietnia 2026

