P.O.D. „The Awakening” (2015)

Niektóre zespoły mają pełne predyspozycje do bycia mainstreamowymi gigantami. Potrafią tworzyć nośne hity, koncertowo kopią tyłki i generalnie są bardzo radio-friendly. Ale po prostu nie mają tego czegoś, co pozwoliłoby im się przebić do pierwszej ligi. Takimi kapelami są chociażby Papa Roach, Sevendust czy P.O.D. właśnie, grupy, które miały swoje wielkie pięć minut, ale szybko spadły do drugiej ligi (jeśli w przypadku mainstreamu można w ogóle o drugiej lidze mówić). Być może zabrakło tej charyzmy charakterystycznej dla Linkin Park, System Of A Down czy Limp Bizkit. Tak czy siak najlepsze lata mają za sobą wszystkie wymienione przeze mnie grupy, bo i moda na nu-metal przeminęła bezpowrotnie. Na szczęście bohaterzy tej recenzji nigdy nie trzymali się kurczowo formuły, która przyniosła im popularność. Wypracowali sobie bardzo rozpoznawalny styl, swego czasu każdy dzieciak jarający się „nu” dźwiękami znał takie kawałki jak „Satellite„, „Boom„, „Alive” czy rzecz jasna „Youth Of The Nation” (i pomyśleć, że to wszystko wykrojone z jednego krążka!) i ja także do nich należałem. Później zespół zawędrował w bardziej toporniejsze rejony, zatracił gdzieś zmysł do tworzenia hiciarskich numerów, ale nie da się ukryć, że „Sleeping Awake” promujące drugą część „Matrixa” jest ich sztandarowym kawałkiem. Zarówno „Testify„, „When Angels And Serpents Dance” i „Murdered Love” były powrotem do sprawdzonych brzmień, ale czegoś im brakowało. Czegoś, czego „The Awakenening” nie brakuje i nie mówię tu o konceptualnej formie albumu. A mianowicie świeżości i autentycznej radości z grania, jak słucham tego albumu to czuję, że Sonny i koledzy odnaleźli się na nowo.

Ten cały koncept na pewno tu pomaga i sprawia, że album można odbierać jako „większy” niż jest w rzeczywistości. Te wszystkie gadane przerywniki na szczęście niezbyt przeszkadzają i nie odbierają przyjemności słuchania, ich kaznodziejski ton natomiast nie jest nachalny więc nie czuję się pouczany i tak dalej. Nie czułem takiej ekscytacji słuchając tej grupy od wydania platynowego „Satellite”. Wiadomo, że to nie to samo co wtedy, ale znów zapłonęła ta boska iskierka tworzenia chwytliwych kawałków, czasem dość mocno zaskakujących jak na ten zespół. Każdy album koncepcyjny potrzebuje mocnego, wprowadzającego w klimat otwieracza, utwór „I Am Awake” spełnia swoją rolę w stu procentach, ma odpowiedni rozmach i kojarzy mi się ze starym, dobrym P.O.D. Nie dziwi też wybór baaardzo melodyjnego „This Goes To You” na singla, zwykłem nazywać takie utwory „bezczelnymi” hitami. Zarówno „Rise of The NWO” jak i „Revolucion” to już jazda kłaniająca się hardcore’owym korzeniom grupy (gościnny udział wokalisty Sick Of It All mówi sam za siebie). Znakomicie wypada duet Sonny’ego i Marii Brink z In This Moment w „Criminal Conversations„, wokalistka nie dominuje piosenki, za to dodaje jej emocjonalnej głębi. Właściwie nie ma tu słabego kawałka, zapychacza, nic nie zgrzyta, nawet najbardziej odstający od reszty „Want It All” przepełniony instrumentami dętymi wyrasta na jeden z bardziej… hmmm… uroczych, (nie w sensie, że mdłych i żenujących) kawałków w ich dorobku. Zamykający całość „The Awakening” ładnie spina klamrą całość i dobitnie udowadnia, że kapela powróciła z najlepszym krążkiem od wielu lat.

Chętnie będę do tego materiału wracać i bardzo się cieszę, że P.O.D. jeszcze się chce. Grać, krzewić swoją ideologię, wspinać się na twórcze wyżyny. To zawsze był solidny band, który wykorzystał swoje szanse i zapisał się w historii nie tylko nu-metalu ale i muzyki jako takiej (nie tylko o chrześcijańskim przesłaniu). I w sumie nie ma znaczenia w co wierzycie i czy w ogóle wierzycie, jeśli lubicie dobrą muzykę i nie gardzicie mainstreamem to polecam się zapoznać. Takich liftingów życzę kapelom z podobnym stażem. Albo w ogóle życzę im kolejnych płyt. Rammsteinie,  Bizkity, Toolu, Systemie! Na co czekacie?!

Ocena: 9/10

Czwarkiel
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , .